Pijana wpadła do stawu. Znów badania w szpitalu poza kolejką!
Po godz. 16 w parku julianowskim przechodnie zauważyli w środę w stawie, kilka metrów od brzegu kobietę.
Wezwani policjanci weszli do wody, jak się okazało sięgającej zaledwie kolan, i wyciągnęli pijaną 58-latkę, która nie mogła ustać na nogach. Jej równie pijana rówieśniczka siedziała na brzegu na ławce; nie była w stanie przyjść z pomocą koleżance. Pod ławką stała opróżniona butelka po wódce.
Kobiety wracały z pobliskiego cmentarza św. Rocha; miały z sobą reklamówki z rzeczami służącymi do czyszczenia grobów. Przyszły do parku, siadły na ławce i piły alkohol. Jedna z nich chciała umyć ręce, podeszła do brzegu stawu, pochyliła się, straciła równowagę i wpadła do wody – mówi policjant, który uczestniczył w akcji ratunkowej.
Kobieta została przewieziona do szpitala im. Barlickiego, gdyż z powodu dłuższego przebywania w wodzie jej ciało uległo wychłodzeniu. Jej koleżanka (była agresywna i wyrywała się policjantom) trafiła do izby wytrzeźwień.
Pozostała część artykułu:
Pijana wpadła do stawu – Łódź – Naszemiasto.pl
Ludzie czekają miesiącami na takie badania, latami nieraz o przyjęcie do szpitala (kilka miesięcy na wizytę u specjalisty, z pół roku na badania, potem znów z wynikiem do specjalisty, w końcu jeśli jest konieczność kolejne kilka lub kilkanaście miesięcy na przyjęcie do szpitala).
A tymczasem co dzieje się z osobą pijaną, która upadła, wpadła itp? Ona czekać nie musi. A przecież niejako na własne życzenie pijak zapewnia sobie wszelkie urazy.
Druga sprawa to płatność z takie usługi. Jeśli płaci składki – w porządku. Obsłużony być powinien, chociaż niekoniecznie poza kolejnością tylko dlatego, że leżał na ziemi. A co jeśli składek nie płaci? No cóż. Ścigać. Jak nie ma za co płacić, to na roboty publiczne. W tej chwili jest tak, że jest mu darowane, bo przecież i tak się od niego nic nie odzyska.
I tak właśnie patologie i oszuści żyją na nasz koszt i kosztem naszego zdrowia – o czym wiedzą czekający miesiącami na przyjęcie do szpitala i badania.
A Ty co o tym sądzisz?
Pamięci zabitego przez pijanego kierowcę.
Aby upamiętnić rowerzystów-ofiary wypadków, w kolejnych miastach na świecie stawia się tzw. duchy rowerów.
Duch roweru jest pomalowany na biało i przypięty do znaku drogowego w pobliżu miejsca wypadku wraz ze skromną plakietką. Są pamiątkami tragedii, które odbyły się na anonimowych skrzyżowaniach i cichym wsparciem prawa do bezpiecznego poruszania się przez rowerzystów.
Zapraszamy na odsłonięcie pierwszego w Łodzi i w Polsce ducha roweru. Odsłonięcie nastąpi w Zaduszki 2 listopada 2009 o godzinie 12:00 przy bramie Starego Cmentarza przy ulicy Srebrzyńskiej 1/3 w Łodzi. Chcemy w ten wyjątkowy sposób uczcić pamięć zabitego (19 VIII 2008) w tym miejscu Marciusza Moronia, którego zabił pędzący samochód prowadzony przez pijanych kierowców (do teraz obaj podejrzani są na wolności). Zapraszamy także na godzinę 18:00 na symboliczne zapalenie zniczy przy duchu rowerzysty.
Pozostała część artykułu:
www.masakrytyczna.org – News: Pierwszy duch roweru
Pijak zatrzymał ruch komunikacji miejskiej. Badania ma od razu.
We wtorek ok. godz. 7.30 pijany pieszy wszedł na jezdnię al. Piłsudskiego (przy ul. Konstytucyjnej) i wpadł na bok jadącego tramwaju linii 10. Mężczyzna z urazem głowy został odwieziony do szpitala im. Barlickiego. Wypadek spowodował zatrzymanie ruchu tramwajów na tej trasie do godz. 8. Uruchomiono dwa autobusy zastępcze.
Pozostała część artykułu:
Głową w tramwaj – Łódź – Naszemiasto.pl
Łódź: Pijany awanturnik na klatce schodowej.
25 października przed 15.00 policjanci zostali wezwani na interwencję do bloku przy ulicy Nowej gdzie jak wynikało ze zgłoszenia mężczyzna awanturował się na klatce schodowej „dobijając się” do kilku drzwi.
Okazało się, że był nietrzeźwy. Nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania, podając personalia kilkakrotnie zmieniał dane. Funkcjonariusze ustalili najbardziej prawdopodobny adres zamieszkania awanturnika. Tam jego matka potwierdziła, że jest to jej 50-letni syn.
Mężczyzna w widzewskim komisariacie został przebadany pod kątem zawartości alkoholu w organizmie. Wynik wykazał ponad 2,6 promila. Dodatkowo usiłował przekupić policjantów wręczając 200 złotych łapówki.
Pijany nastoletni bandzior.
24 października około godz. 6.45 policjanciz komisariatu na osiedlu Retkinia zostali powiadomieni o próbie rozboju na ul. Filareckiej. Na miejscu funkcjonariusze zastali 34-letnią mieszkankę Łodzi.
Kobieta oświadczyła, że został napadnięta przez młodego mężczyznę, który chciał wyrwać jej torebkę. Jak oświadczyła przewrócił ją i kopał, jednak nie zdołał odebrać jej własności. 62-letni ojciec pokrzywdzonej oświadczył, że wspólnie z nią odnalazł napastnika. Zaskoczony sprawca rzucił się na niego z młotkiem. 62-latek zdołał schować się w samochodzie. Napastnik uszkodził samochód uderzając młotkiem w szybę i kopiąc w błotnik. Nie próbował nawet uciekać.
Na widok funkcjonariuszy stał się bardziej agresywny, obrzucił ich butelkami i kamieniami. Policjanci obezwładnili i zatrzymali agresywnego chłopaka na jednej z posesji przy ul. Filareckiej. Okazało się, że niedoszłym rozbojarzem był 15-letni łodzianin. Podczas transportu nadal zachowywał się bardzo agresywnie i uszkodził drzwi radiowozu. O dalszym losie 15-latka zdecyduje sąd rodzinny. W chwili zatrzymania miał mieć 0,6 promila alkoholu w organizmie.
Ciekawe co powie sąd rodzinny. Pewnie, że to dobry chłopak był i mało pił…
Pijany zabił matkę. Bijąc na śmierć.
Wspólne działania policjantów z VIII Komisariatu oraz Wydziału Kryminalnego KMP doprowadziły do zatrzymania 55-latka, który pobił ze skutkiem śmiertelnym swoją 81-letnią matkę.
20 października około godz. 15.00 policjanci z VIII Komisariatu zostali powiadomieni o zgonie starszej kobiety. Zdarzenie miało miejsce w mieszkaniu przy ul. Felsztyńskiego. Funkcjonariusze znaleźli ciało 81-letniej mieszkanki Łodzi. W lokalu widoczne były ślady krwi. Na ciele ofiary ujawniono liczne obrażenia, które wskazywały na to, że nie był to zgon z przyczyn naturalnych.
Wnuczka denatki w rozmowie z policjantami oświadczyła, że jej ojciec, który mieszkał razem z babcią zachowywał się wobec niej agresywnie. Jak ustalili stróże prawa 55-letni syn ofiary mógł przebywać u swojej konkubiny na ul. Młynarskiej. Kryminalni z KMP natychmiast pojechali pod wskazany adres. Podejrzewany został zatrzymany około godz. 20.00 gdy wraz ze swoją partnerką wracał z zakupów.
Mężczyzna w rozmowie ze śledczymi oświadczył, że wieczorem 18 października wrócił do domu po tym jak wypił sporą ilość alkoholu. Pomiędzy nim a matką wywiązała się awantura podczas, której kilka razy uderzył starszą kobietę w twarz. Jak oświadczył szczegółów zdarzenia nie pamięta gdyż był pijany. Zatrzymanemu mężczyźnie grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Pogotowie wozi po pijanemu?
W ciągu ostatnich trzech miesięcy policjanci zatrzymywali kierowców i sanitariuszy prywatnej firmy medycznej, którzy byli pod wpływem alkoholu. To jednak nie wszystkie nieprawidłowości, do jakich dochodzi w prywatnym pogotowiu.
Zdaniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Medax-Trans nie ma zezwolenia na używanie tzw. kogutów, czyli sygnałów dźwiękowych i świetlnych, z których mogą korzystać jedynie pojazdy uprzywilejowane w ruchu. Tymczasem wyjące karetki Medaksu można spotkać codziennie na ulicach Łodzi.
W ciągu ostatnich trzech miesięcy policja dwa razy zatrzymała pijaną załogę karetki. Za każdym razem pracownicy Medax-Transu byli na dyżurze. Kierowcę karetki, który miał 0,28 promila alkoholu policja zatrzymała 19 lipca pod jednym z łódzkich szpitali.
- Mężczyźnie na rok zatrzymano prawo jazdy, musiał też zapłacić karę grzywny w wysokości 800 zł – mówi Mirosława Kraszewska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Kierowca nie stracił jednak pracy w Medaksie. Po alkoholowym incydencie jeździ w karetce jako noszowy.
Pozostała część artykułu:
Pogotowie wozi po pijanemu? – Łódź – Naszemiasto.pl
Firmy budowlane mają alkomaty, a majstrów i tak ciągnie do butelki
Pili, piją i będą pić – bezradnie rozkładają ręce szefowie łódzkich firm. Niektórzy postanowili z tym walczyć, wejścia na budowy strzegą u nich alkomaty, może pojawią się psychologowie na etatach…
Deszczowy poranek, ul. Pabianicka w Łodzi. Z placu budowy wielkiego centrum Ikea wybiega robotnik w kombinezonie i kasku. Kilka susów przez jezdnię i już jest na stacji benzynowej. Przez chwilę upewnia się, że nikt “niepowołany” nie patrzy, po czym ściszonym głosem rzuca w stronę sprzedawcy: – Połówkę jakąś, proszę.
Lekko zażenowany kasjer ruchem głowy wskazuje na półkę: – Proszę, pan sobie wybierze.
Po chwili robotnik, z butelką pod pachą, pomyka już z powrotem w stronę budowy…
Prezes dużej łódzkiej firmy budowlanej: – Niestety, znów chleją w pracy. Opamiętali się tylko na chwilę, kilka lat temu. Był taki okres, przed wejściem do Unii, gdy w naszej branży panowało wielkie bezrobocie. Większość się hamowała, bali się pić, żeby nie stracić roboty. Ale potem otworzyły się europejskie rynki, całe brygady zaczęły uciekać do Anglii, do Irlandii. Wyglądało to tak. Ja robię gościowi awanturę, a on wyciąga środkowy palec i odpowiada: coś się nie podoba? – mówi prezes. Liczy on, że kryzys otrzeźwi budowlańców. (…)
Zgadza się z nim Tomasz Kajl, łódzki psycholog. – Myślę, że nie jest to wina specyficznych warunków pracy, a jednak ludzi, którzy idą do zawodu. Mają takie, a nie inne predyspozycje, często pochodzą z rodzin, w których pije się od pokoleń. To już widać w szkołach, w których się uczą zawodu, zanim jeszcze pójdą na praktyki – mówi Kajl.
Niestety, alkohol na budowie to nie tylko przykry zapach, ale i realne niebezpieczeństwo. Dokładnych statystyk dotyczących tragedii spowodowanych promilami nie ma. Ale urząd statystyczny podaje, że w 2008 roku w Łódzkiem doszło aż do 485 wypadków na budowach. Od wielu lat 40-50 procent nieszczęść w tej branży stanowią wypadki wynikające ze “stanu psychofizycznego i niewłaściwych zachowań pracowników”.
Pozostała część artykułu:
Firmy budowlane mają alkomaty, a majstrów i tak ciągnie do butelki – Łódź – Naszemiasto.pl
Poranek w Biedronce. Robotnicy jednej z firm ocieplających bloki kupują “śniadanko”
Pijany 15-letni złodziej.
Policjanci zauważyli w nocy na ul. Piotrkowskiej leżącego na chodniku nastolatka, który na ich widok próbował uciekać. Okazał się nim pijany 15-latek, miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie.
Znaleziono przy nim damską torebkę z dokumentami oraz portfel z dokumentami innej kobiety. Funkcjonariusze skontaktowali się z poszkodowanymi, które stwierdziły, że zostały okradzione w jednym z lokali. Rozpoznały sprawcę. O jego losie zdecyduje sąd rodzinny.
Pozostała część artykułu:
Pijany 15-letni złodziej – Łódź – Naszemiasto.pl
Pijak zmarł w pijakowozie
Zaczęło się od sygnału ze schroniska o dwóch podopiecznych, którzy pijani przyszli z miasta i wszczęli awanturę. Na miejsce wysłano pijakowóz ze strażnikami, którzy chcieli przewieźć obu mężczyzn do MOPiT-u. Na ul. Łęczyckiej strażnik zauważył, że jeden z pijanych osunął się na podłogę, a za chwilę usłyszał wołanie jego kompana: “Panowie, zatrzymajcie się! On chyba nie żyje!”.
Strażnicy zatrzymali auto i wynieśli na zewnątrz niedającego oznak życia 50-letniego mężczyznę. Reanimacja zakończyła się fiaskiem
Pozostała część artykułu:
Zgon pijanego w pijakowozie – Łódź – Naszemiasto.pl
Czy wreszcie place zabaw dla dzieci zostaną uwolnione od urządzających sobie tam libacje pijaczków? Czy będzie chociaż jeden taki tydzień, w którym dzień po dniu idąc rano z dzieckiem do piaskownicy nie odnajdziemy tam pozostałości po wieczornej libacji?
Długo zastanawialiśmy się, czy należy włączyć naszą witrynę do akcji organizowania referendum odwołania prezydenta K. Niewątpliwie prowadzenia miasta przez pana prezydenta uważamy za nieudolne w interesującym nas zakresie, jednak z zasady staramy nie opowiadać się przeciw czy za konkretnymi ugrupowaniami. Poczuliśmy się jednak wywołani do tablicy w momencie, kiedy to były wiceprezydent pan Karol Ch. w programie TVP3 “Rozmowa dnia” obwieścił, że akcja zbierania podpisów opiera się na pijaczkach, którzy za dwa papierosy oddają swoje podpisy.
Konia z rzędem temu, komu uda się przejść Piotrkowską od przecznicy do przecznicy nie napotykając pijącego alkohol. O tym, żeby nie spotkać zataczającego się z przepicia szkoda nawet wspominać. Konkurencja tak samo skazana na porażkę.




