Pijani koloniści. Młodzi ambasadorzy Łodzi.

W oparach alkoholu i marihuany rozpoczęły się kolonie w Niechorzu nad morzem (województwo zachodniopomorskie), zorganizowane przez Biuro Podróży Harctur w Łodzi.
W prywatnym ośrodku wypoczynkowym policjanci zatrzymali dziewięcioro kolonistów w wieku 14 - 17 lat po spożyciu alkoholu i narkotyków. Mieli od 0,1 do 1 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Za karę wszyscy zostali wydaleni z kolonii. Dziś i jutro przyjadą po nich rodzice.
Wśród zatrzymanych jest pięciu chłopców z Łodzi. Trzech z nich było po spożyciu alkoholu, a dwóch - po zażyciu narkotyków. Znaleziono przy nich dwie dilerki po pół grama marihuany w każdej. Prawdopodobnie przywieźli narkotyki z domu.
- Koloniści pili alkohol w swoich pokojach, o czym w czwartek o godz. 21 zawiadomiła nas pielęgniarka - wyjaśnia podinspektor Andrzej Jendrzejczak, zastępca naczelnika sekcji prewencji Komendy Powiatowej Policji w Gryficach. - Przybyliśmy do ośrodka z celnikami, którzy mieli ze sobą psa, przeszkolonego do wykrywania narkotyków. Podjęliśmy taką decyzję, bo w jednym pokoju czuć było zapach palonej marihuany. Wylegitymowaliśmy kolonistów, zbadaliśmy alkomatem stan ich trzeźwości i przekazaliśmy pod opiekę wychowawców.
Skandalem w Niechorzu zajął się organizator wypoczynku oraz Kuratorium Oświaty i Wychowania w Łodzi. - Z moich informacji wynika, że jeden z kolonistów wymknął się z ośrodka i w sklepie kupił 15, 16 piw - mówi Zbigniew Milczarek, prezes spółki Harctur w Łodzi. - Zaczęli pić w swoich pokojach. Zdążyli wypić pięć, sześć piw, gdy zostali wykryci przez wychowawców. Kierowniczka turnusu zadzwoniła do ich rodziców i poinformowała o pijaństwie. Jeden z rodziców poprosił o interwencję policjantów. Ci skontrolowali cały ośrodek
Cały artykuł: Łódzkie dzieci wyrzucone z kolonii za pijaństwo
Cieszy nas fakt, iż część rodziców wykazuje się odpowiedzialnością i gdy trzeba staja na wysokości zadania. Jeden z nich kazał powiadomić policję gdy tylko dowiedział się, iż na koloniach w których brało udział jego dziecko, doszło do alkoholowej i narkotykowej libacji. Może właśnie takie zachowania przyczynia sie do ograniczenia konsumpcji używek wśród małoletnich! Bo polityka wychowania “bezstresowego”, czyli totalnego “róbta co chceta” jak widać na każdym kroku nie doprowadziła do niczego dobrego.
Plac zabaw dla… pijaków

Potłuczone butelki w piaskownicy i mężczyźni pijący piwo na ławkach, a obok bawiące się dzieci - tak wygląda plac zabaw przy ul. Gdańskiej.
- Przychodzę tu codziennie z wnuczkiem - mówi pani Bożena z ulicy Kopernika. - Chociaż skwer otoczony jest płotem i ma bramę, nikt jej nie zamyka na noc. Rano śpią tu pijani mężczyźni, aż strach wejść.
Straż miejska zna problem.
- Nie ma dnia, byśmy nie dostali wezwania w to miejsce - mówi Jarosław Fiuk z łódzkiej straży miejskiej. - Tylko na moim dyżurze dwa razy wywożeni byli stamtąd pijani panowie.
Poczytaj więcej o placu zabaw dla pijaków
Nam problem znany jest też nie od dziś. I nie tylko w tym miejscu. Co zaś się tyczy Straży Miejskiej - oby więcej robiła, a nie tylko mówiła.
Arturówek. Spacerek z piwkiem.
Tak trzymać!
Dzisiaj miałem niewątpliwą przyjemność obserwować, jak młodzi posterunkowi wykonują swoją pracę. Wzorowo! Nie przepuścili nikomu, kto pił alkohol na ulicy.
Miejmy nadzieję, że z wiekiem im nie minie - tak jak niektórym ich kolegom - i nadal pomimo tego, że prawo pozwala menelom, chuliganom, przestępcom nader często śmiać się im w twarz będą niestrudzenie pełnić w taki sam sposób swoją służbę.
A może doczekamy się, że to osoby łamiące prawo będą się bać…
Znów pijany na rowerze
15 lipca br. o godz. 23.55 patrol Straży Miejskiej podjął interwencję na ul. Piotrkowskiej 2 w stosunku do nietrzeźwego rowerzysty jadącego po chodniku. Mężczyznę przewieziono do I Komisariatu Komendy Miejskiej Policji w celu spożądzenia stosownej dokumentacji jak również przebadaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu (wynik: I-1,00 mg/l II-0,95 mg/l). Mężczyznę pozostawiono do dyspozycji dyżurnego.


