pijackalodz

piętnujemy patologię

Ulica Piotrkowska – jedna wielka libacja.

Ulica Piotrkowska - jedna wielka libacja. łódź alkohol
Plac Wolności – początek ulicznych pijaństw, zarówno bezpośrednio pod pomnikiem jak i na okolicznych ławkach

Konia z rzędem temu, komu uda się przejść Piotrkowską od przecznicy do przecznicy nie napotykając pijącego alkohol. O tym, żeby nie spotkać zataczającego się z przepicia szkoda nawet wspominać. Konkurencja tak samo skazana na porażkę.

Piwo, wódka, wino leją się do gardeł strumieniami, bezkarnie. I zaznaczmy, że nie mówimy tu o piciu w ogródkach. Służby miejskie zdają się chyba nie zauważać tego problemu. Trudno nawet spotkać strażnika czy policjanta. Wolą nie podejmować wyzwania jakim niewątpliwie byłoby im udawać, że łamania prawa nie widzą.

Alkohol jak wiadomo pomaga popełniać przestępstwa. My podczas kilkunastominutowego nocnego pobytu na Piotrkowskiej zdążyliśmy być zaczepienie przez dwóch pijanych młodzieńców potrzebujących papierosa. Odmowa poczęstowania spotkała się z delikatnie mówiąc niezrozumieniem. Pięciokrotna odmowa spowodowała, że uchlany młodzian zaczął pytać, czy mamy jakiś problem. Nie chciał uwierzyć, że nie. Na koniec stwierdził, że w takim razie “nas pierdoli i sam sobie kupi”. Tym razem udało się wyraźną agresję opanować spokojem. A

Skoro na samej Piotrkowskiej kwitnie nieskrępowane łamanie prawa i kultury nie ma co się dziwić, że na jednej z przecznic – ulicy Tuwima, na przeciw sklepu z alkoholami do libacji można przysiąść wokół fontanny. Bandy pijanej młodzieży piją na potęgę na ławeczkach. Wokoło oczywiście śmietnik jak to bywa w takich miejscach.

Czy tego miasta ktoś pilnuje? Jaki będzie następny krok służb i władz miasta? Przyzwolenie na napady i kradzieże?

Czy tak ma polegać piątkowy relaks na głównej ulicy miasta aspirującego do miana europejskiej stolicy kultury?


Ulica Piotrkowska - jedna wielka libacja. łódź alkohol
Sklep z alkoholem to chyba jeden z lepszych interesów w Łodzi
Ulica Piotrkowska - jedna wielka libacja. łódź alkohol
Zwłaszcza jeśli w jego pobliżu, w samym centrum miasta można alkohol bezkarnie chlać na ulicy.


Czytaj także:

.
  1. stefan mówi:

    No dzisiaj (sobota) chłopaki mundurowi przechodzili samych siebie. Na Piotrkowskiej co chwilę jakiś radiowóz i to wjeżdżali w pasaże nawet ! Dziadka menela z Pasażu Rubinsteina obudzili, ławkowców jakiś spisali. Na Pasażu Schillera również zainteresowanie wzbudziło dwóch śmierdzieli. No ale te pozytywy to ze względu na obcokrajowców – kibiców EuroBasket-u. Pozostałe ulice baz zmian, na Jaracza slalom między kupami, Narutowicza spożywa normalnie. Nawet handlarze na rogu Kilińskiego/Jaracza ledwo trzymali się na nogach już od rana.

    • mama mówi:

      Na osiedlu tak samo czyli bez zmian.

  2. Zizu mówi:

    Bez narzekań świat nie jest idealny Łódź ma ok. 800 000 tys mieszkańców odliczając dzieci, oraz abstynentów którzy niestety są w mniejszości otrzymujemy wynik że pijących w Łodzi jest ok. 500 000 tys. ludzi z czego większość nie przestrzega prawa pijąc alkohol na ulicy strazników jest 500 z czego na ulicy pracuje 400 tak więc zadanie zaprowadzenia porządku bardzo trudne misja niewykonalna ale bedziemy się starać pozdrawiam

    • Marcin mówi:

      Trudna misja.Ale tak na poważnie to w takie weekendowe wieczory zatrzymujecie tych co bezczelnie sobie idą i popijają czy strach? Bo ja jeszcze nie widziałem takiej akcji.

  3. Zizu mówi:

    mała szkodliwość czynu a tak na poważnie to nie wiem bo ostatnio spedzam całe wieczory i noce dowożąc i oczekując na przyjęcie w izbie wytrzeźwień musicie wiedzieć że niekiedy a w weekendy bardzo często patrole stoją na izbie po 2-3 godziny żeby zostać przyjetym dochodzi nieraz do paradoksów że facet na rauszu zdazy wytrzeźwieć zaczym zostanie przyjety po prostu izba jest za mała na taka ilość pijaków jaka laduje na łódzkich ulicach chociaż teraz ją rozbudowują i ma się nieznacznie poprawić o kolejne 10 miejsc co do głównego wątku to pewnie że tak mandaty lecą tylko efektów nie widać

    • tepez mówi:

      Zaszlachtowanie psa to też mała szkodliwość, kradzież też mała szkodliwość, zniszczenie mienia też.Zastanawiam się czy te sądy to jeszcze jedna z działalności ubeckich struktur które nadal chcą mieć pod kontrolą tym razem także biznesową społeczeństwo. Bo jak tłumaczyć inaczej te “małe szkodliwie” patologie.

A Ty co o tym sądzisz?