Niszczą pijakowozy.
Funkcjonariusze Straży Miejskiej Oddziału Bałuty podjęli interwencję wobec nietrzeźwego mężczyzny, który po przewiezieniu do Miejskiego Ośroka Profilaktyki i Terapii Uzależnień nie został przyjęty do placówki , gdyż zachowywał się agresywnie. Następnie w/w przewieziono na II Komisariat Komendy Miejskiej Policji w Łodzi . Podczas transportu mężczyzna wypchnął kratę i prawą szybę uszkadzając w ten sposób radiowóz. Za zniszczenie mienia 56-latek odpowie przed sądem.
Czytaj także:
Społeczeństwo funduje tym menelom transport za kupę kasy, a te lujki i to zniszczą. Da odpowiedź przed sądem też można przypuszczać jak się skończy – mała szkodliwość, albo i tak nie będzie miał kasy żeby zapłacić. Na chlanie mają, na grzywny nie. Wiadomo.
W nagrodę może pójdzie do paki na kilka dni to i jedzenie będzie miał za nasze.
Pijaki nie muszą się bać kontroli?
W środę patrol straży miejskiej urządził sobie w godzinach pracy piknik nad stawem przy ul. Liściastej.
Gdy około godz. 13 żar lał się z nieba, pracownicy magistratu zaparkowali radiowóz w krzakach i oddali się sjeście, popijając schłodzone napoje.
Radosław Kluska, rzecznik łódzkiej straży miejskiej mówi, że strażnicy, którzy odpoczywali nad stawem to dzielnicowi z placówki przy ul. Mokrej. – Mieli skontrolować stan sanitarno – porządkowy i osoby pijące alkohol. Ich zachowania nie będę jednak komentował – mówi rzecznik.
Jarosław Orszulak, komendant straży miejskiej zaznacza, że nieróbstwa strażników miejskich nie będzie tolerował.
Pozostała część artykułu:
Strażnicy miejscy jak na pikniku – Łódź
Pijani za kółkiem.
Pijany tata za kierownicą.
Policjanci zatrzymali mocno pijanego kierowcę, który wiózł samochodem dzieci w wieku 5 i 11 lat i spowodował kolizję. Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę na ul. Warneńskiej na Polesiu.
Kierujący renaultem 35-letni łodzianin stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w zaparkowanego volkswagena. Podczas badań na alkomacie kierowca wydmuchał ponad 3 prom. alkoholu.
Pozostała część artykułu:
Tata miał ponad 3 promile i wiózł dwoje dzieci – Łódź
Pijany pirat.
14 lipca około godziny 2 na ul. Sienkiewicza funkcjonariusze policji zauważyli pojazd marki Pontiac, który poruszał się bez włączonych świateł. Gdy pojazd skręcił w ul. Moniuszki zatrzymali pojazd do kontroli. Gdy chcieli podejść do kierowcy, ten w szybkim tempie ruszył w kierunku ul. Piotrkowskiej.
Stróże prawa podjęli pościg. Ścigany pojazd poruszą się ulicami: Zachodnia, Ogrodowa, Lutomierska, Piwna, Północna. Na ul. Północnej pontiaca próbował zatrzymać patrol pieszy z KP I. Policjanci dawali kierowcy wyraźne sygnały do zatrzymania, zignorował je i swoim zachowaniem zmusił ich by odskoczyli na bok. Ścigany pojazd skierował się w kierunku Strykowa.W miejscowości Michałówek oznakowany radiowóz zablokował drogę co zmusiło kierującego pontiaca do zatrzymania.
W samochodzie był tylko kierowca 31-letni mieszkaniec Łodzi. Okazało się, że kierowca był pijany. 31-latkowi grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności i wysoka grzywna.
Szef LPR Mirosław Orzechowski pijany prowadził samochód
Aktualizacja: 2009.07.14
Jak donoszą media były wiceminister edukacji i poseł Ligi Polskich Rodzin, a także były wiceprezydent Łodzi - Mirosław Orzechowski usłyszał zarzuty kierowania samochodem pod wpływem alkoholu. Według relacji świadków pijany Orzechowski miał prowadząc samochód staranować inne auta. Wezwany na miejsce patrol policji stwierdził u Orzechowskiego 2,2 promila alkoholu w organizmie – informuje podinspektor Mirosław Micor, rzecznik łódzkiej policji. Orzechowskiemu grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
Aktualizacja 14 lipca 2009
Orzechowski skazany
Mirosław Orzechowski został skazany na 5 tysięcy złotych grzywny oraz pozbawienie praw do prowadzenia pojazdów na 3 lata. Wyrok zapadł w odpowiedzi na wniosek Orzechowskiego o dobrowolne poddanie się karze. Były poseł odmówił składania wyjaśnień.
- Fakt, że oskarżony spożywał alkohol, a następnie siadł za kierownicę samochodu osobowego wskazuje na brak wyobraźni, a także na kompletny w ocenie Sądu brak poczucia odpowiedzialności – mówił w uzasadnieniu sędzia Marek Pietruszka.
Orzechowskiemu w drodze do i z sądu towarzyszył wierny mu orszak członków Ligi Polskich Rodzin. Ciekawe, czy ten sam z którym Orzechowski spożywał “lampkę wina do kolacji…”
To dobrze, że pijak i potencjalny morderca (w myśl powiedzenia, że pijani kierowcy wiozą śmierć) został skazany. Ale czy uchroni to społeczeństwo od takich jego działań w przyszłości? Jak wiemy takie zakazy pijakom nie przeszkadzają prowadzić dalej aut i to po pijanemu.
Czytaj także:
- Były prezes LPR Mirosław Orzechowski skazany za jazdę po pijanemu – Łódź
- TOYA – Aktualności – Łódź – Orzechowski skazany
- TVN24: Auto-refleksja
Aktualizacja 27. maja 2009
Jak donosi Express Ilustrowany rozprawa Orzechowskiego odbędzie się 14 lipca w sądzie grodzkim przy Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Widzewa.
Aktualizacja: 2 maja 2009
Akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi Orzechowskiemu, byłemu wiceprezydentowi Łodzi i wiceministrowi edukacji w rządzie PiS-LPR-Samoobrona, powinien trafić do sądu w pierwszej połowie maja. Prokurator Monika Waraczewska, która będzie oskarżać byłego ministra przed sądem, mówi “Polsce Dziennikowi Łódzkiemu”, że przesłuchano już wszystkich świadków, a policja przesłała akta do Prokuratury Rejonowej Łódź-Górna. Grozi mu do dwóch lat więzienia. Afera z promilami przekreśliła polityczną karierę Orzechowskiego, przed którym rysowała się przyszłość prezesa LPR i właściciela pierwszego miejsca na łódzkiej liście pan-europejskiej partii Libertas do Parlamentu Europejskiego. Dziś nie ma go na żadnej z 13 zarejestrowanych list tej partii. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie składania fałszywych zeznań przez właściciela audi, w które uderzył były minister. Doniesienie złożył Orzechowski, po tym jak skontaktował się z nim właściciel renault laguny. Zapewnił polityka, że jego auto nie nosi żadnych śladów uderzenia. Przemysław Matusiak, wice-szef Prokuratury Łódź-Górna powiedział “Polsce Dziennikowi Łódzkiemu”, że nie znaleziono podstaw do wszczęcia postępowania w tej sprawie.
Rekordy.
W dniu 13 lipca br. patrole Straży Miejskiej w Łodzi 22 razy podejmowały interwencje w stosunku do osób będących pod wpływem alkoholu lub w stanie nietrzeźwości. W tej niechlubnej statystyce padły dwa rekordy jedna z osób miała 4,49 promila w wydychanym powietrzu a druga z osób miała 4,77 promila w wydychanym powietrzu. Wszystkie osoby zostały przewiezione do MOPiTU celem pozostawienia do wytrzeźwienia.
Dla kogo te ławeczki.
W okolicy pojawiły się nowe ławeczki. Eleganckie, wygodne. Dobrze. Szoda, że stały się miejscem kolejnego przesiadywania pijaczków. Jak widać pochwała, że z koszy korzystają, chociaż te i tak okazały się za małe. Może gdyby z ławeczek korzystali ludzie byłoby OK. Na pijacki przerób za małe. Jeszcze nie widziałem żeby ktoś (straż czy policja) ich stamtąd pogonił za picie na ulicy.
![]()
![]()
Pił czy nie pił?
Andrzej Jaworski oskarża policjantów z Oddziału Prewencji, że pomawiają go o coś, czego nie zrobił.
– Twierdzą, że piłem piwo przed sklepem mojej mamy. A ja tylko pomagałem jej przyjąć dostawę. Teraz policja chce skierować wniosek do sądu grodzkiego o ukaranie mnie – mówi mężczyzna.
Do policyjnej interwencji doszło w poniedziałek w południe przed sklepem przy ul. Piasta Kołodzieja, w którym pan Andrzej pracuje.
– Tego dnia radiowóz od rana tam krążył. Pomyślałem nawet, że policjanci nas obserwują. Gdy pod sklep podjechał samochód dostawczy, znów pojawił się policyjny bus i wysiadł z niego funkcjonariusz w stopniu sierżanta – opowiada Andrzej Jaworski. – Policjant powiedział, że widział, jak piłem piwo i zażądał dokumentów. Ja zażądałem badania alkomatem. Początkowo funkcjonariusz się zgodził, ale potem się rozmyślił.
Pół godziny po tym zajściu w wydziale ruchu drogowego przy ul. Żeromskiego mężczyzna został na własną prośbę przebadany alkomatem. Wynik był negatywny.
– To o niczym nie świadczy. Mężczyzna mógł wypić tylko łyk piwa, czego alkomat by nie wykazał, a to też jest wykroczenie – twierdzi sierż. Michał Szewczyk z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi
(em) – Express Ilustrowany
Policja chce ukarać niewinnego? – Łódź
Za 10 tys. złotych naprawiliśmy pijakom przystanek.

Najbardziej brudny, cuchnący i cieszący się najgorszą sławą w mieście przystanek tramwajowy na ul. Kilińskiego przy zbiegu z ul. Poznańską, niedaleko izby wytrzeźwień, został właśnie wyremontowany.
Ekipy MPK zamontowały nowe ławki, a teren wokół wiaty został uprzątnięty. Cieszą się pasażerowie i przechodnie, którzy do tej pory z odrazą omijali to miejsce, nie mogąc znieść fetoru i widoku zapijaczonych żuli. Stale okupowali oni ławkę, na której urządzali libacje i spali. Jeden z bywalców, na wózku inwalidzkim, jadał na ławce śniadania, popijając procentami z butelki.
– Naprawa zdewastowanego przystanku kosztuje około 10 tys. złotych – mówi Bogumił Makowski z MPK. – Niestety, codziennie przynajmniej jeden zostaje zniszczony.
„Pijacki” przystanek wreszcie odnowiony – Łódź
Jak to jest, że było nie było pod okiem stróżów prawa dochodzi do takich dewastacji i libacji? Radiowozy Policji i Straży Miejskiej przejeżdżają tamtędy bardzo często dowożąc pijaków na bezpłatne badania i nocleg. Bezpłaten oczywiście dla pijaków, bo nie dla społeczeństwa. Ludzie płacą im za te badania w swoich składkach. Tak samo jak zapłacą to 10 tys. złotych w biletach.
Wywozić do lasu!








