pijackalodz

piętnujemy patologię

Pijani biją ludzi dla zabawy

W nocy 3 lipca 24-letni mieszkaniec Łodzi szedł ulicą 11 listopada i w okolicy „krańcówki” został zaczepiony przez czterech młodych mężczyzn. Pijani młodzieńcy podbiegli do 24-latka i otoczyli go, a jeden z nich uderzył pięścią w twarz i kopnął kilka razy. Następnie, napastnik zagroził ofierze bardziej dotkliwym pobiciem i zażądał wydania atrakcyjnych przedmiotów.

Przerażony 24-latek oddał mężczyźnie telefon komórkowy i portfel, w którym znajdowały się pieniądze i dokumenty. Wówczas czterej rozbojarze odeszli. Pokrzywdzony łodzianin wrócił do domu i powiadomił o zdarzeniu policję.

Rankiem wspólnie z patrolem wywiadowców wsiadł do radiowozu i rozpoczęła się penetracja miasta w poszukiwaniu sprawców. W czasie działań policjanci postanowili podjechać w rejon miejsca zdarzenia i to właśnie tam zauważyli idących w kierunku „krańcówki” trzech młodych mężczyzn, których ofiara rozpoznała. Podejrzewani zostali zatrzymani.

Okazało się, że trzej 19-letni łodzianie pochodzą z tzw. dobrych rodzin, pracują i dotychczas cieszyli się nieposzlakowaną opinią. Do przestępstwa skłonił ich spożyty wcześniej alkohol, który zaszumiał im w głowach tak mocno, że „dla zabawy” napadli na 24-latka. Przy zatrzymanych policjanci odnaleźli przedmioty, które zabrali ofierze.


Czytaj także:

Pijana śmierć na Stawach Jana.

3 lipca około godziny 21.30 w rejonie zbiornika wodnego przy  ul. Rzgowskiej doszło do tragicznego wypadku. 39-letnia mieszkanka Łodzi będąc pod wpływem alkoholu postanowiła wykąpać się w „Stawach Jana”.
W czasie kąpieli kobieta nagle zanurkowała i nie wypłynęła. Ciało łodzianki wydobyto z wody po kilku minutach. Niestety mimo podjętej akcji reanimacyjnej nie udało się uratować kobiety. Czynności w tej sprawie prowadzi Komisariat VII Policji w Łodzi.

Najczęściej komentowane:

Pijani rodzice na spacerze z dzieckiem.

Pijani rodzice na spacerze z dzieckiem. łódź alkohol
foto: sxc.hu

3 lipca około godziny 12 dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Łodzi przyjął zgłoszenie, że ulicą Zarzewską spaceruje pijana para i prowadzi wózek dziecięcy. Na miejsce natychmiast został skierowany patrol mundurowych.

Policjanci przybyli na miejsce zauważyli idących „wężykiem” mężczyznę i kobietę, którzy pchali wózek. Przystąpiono do interwencji – okazało się, że 27-letnia kobieta i 31-letni mężczyzna są pijani – oboje mieli w organizmach ponad 3 promile alkoholu.

W wózku znajdowała się ich 4-miesięczna córeczka. Przybyły na miejsce lekarz Pogotowia Ratunkowego stwierdził, że dziecko jest chore na zapalenie płuc i zadecydował o hospitalizacji dziewczynki. Rodzice trafili do izby wytrzeźwień.

Czytaj także:

A po nocy przychodzi dzień.

A po nocy przychodzi dzień.  łódź alkohol
A po nocy przychodzi dzień.  łódź alkohol A po nocy przychodzi dzień.  łódź alkohol

Niedzielny poranek. Pod tym sklepem libacyjki, wulgaryzmy itp są na porządku dziennym i nocnym.


W nocy straż miejska jak wiemy pilnuje parku Staromiejskiego i ulicy Pomorskiej. Policja pewnie zabawia się pejczami jak ich uczyli w szkółce policyjnej, zatem trudno się dziwić, że łódzkie osiedla są kompletnie poza kontrolą. Nie powinny więc dziwić ani taki widoki, ani pourywane w autach lusterka itp. Swoją drogą impreza nie trwała 10 minut sądząc po pozostałościach, co pozwala przypuszczać, że okolica nocą jest zapomniana przez służby.

Czytaj także:

Pijani kierowcy.

2 lipca 2009 r. policjanci Oddziału Prewencji zatrzymali kompletnie pijanego kierowcę opla. Funkcjonariusze dostali informację o pijanym kierującym,  według której miał on poruszać się ul. Nawrot samochodem marki Opel. Policjanci zauważyli pojazd i ruszyli za nim.
Gdy opel wjechał do bramy dokonali kontroli. Od kierowcy wyczuli silną woń alkoholu. Okazało się, że miał ponad 3,5 promila w organizmie. W trakcie kontroli okazało się, że kierowca nie posiada praw jazdy, wykupionej polisy OC a pojazd ważnego badania technicznego. Mężczyzna został zatrzymany. Grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.

1 lipca br. na ul. Komorniki nietrzeźwy sześćdziesięciolatek staranował prawidłowo zaparkowany samochód. Kierujący został zatrzymany przez strażników miejskich. Mężczyzna miał w wydychanym powietrzu 1,06 mg czyli 2,226 promila alkoholu. Uderzenie było tak silne, ze samochód poszkodowanego nadaje się do kasacji a drugi z pojazdów, który ucierpiał w tym zdarzeniu jest do remontu.

Czytaj także:

Chlanie na przystanku.

Miejsce częstych libacyjek. Na zdjęciach tylko dwie osoby, ale w ciągu 15 minut gościło u tej pary około siedmiu innych osób. Z racji jednak tego, że zapewne wiata przeznaczona jedynie dla amorów królewskiej pary pijaczków reszta gawiedzi biesiadowała opodal na schodkach. Godzina ok. 16, piątek, ul. Palki, a więc żaden zakamarek mista.

Jestem ciekaw, czy zawiadomiona Straż Miejska zdołała dojechać na czas.

Chlanie na przystanku. łódź alkohol Chlanie na przystanku. łódź alkohol

Czytaj także:

Zbierają pijanych z chodników

Codziennie strażnicy miejscy zbierają z chodników, parków i przystanków pijanych w sztok żuli – cuchnących i lepkich od brudu. Im jest cieplej, tym takich interwencji więcej.


- W ciągu ostatniego tygodnia odwieźliśmy do Miejskiego Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień prawie 100 pijanych – mówi Radosław Kluska, rzecznik łódzkiej SM. Wczoraj strażnicy zabrali jednego z nich z przystanku na ul. Kilińskiego. Leżał na chodniku. Choć prawie tracił świadomość, co chwila pociągał z plastikowej butelki. Jak się później okazało, w butelce po wodzie mineralnej był denaturat.

- Dwa dni temu zabieraliśmy go z tego samego przystanku – mówi Izabela Majewska, strażniczka. – Wysoka temperatura powoduje, że wycieńczone organizmy osób nadużywających alkoholu o wiele szybciej słabną.

Zbierają pijanych z chodników łódź alkohol (tj)Express Ilustrowany
Zbierają pijanych z chodników – temperatura powoduje, że padają jak muchy – Łódź

Szkoda czasu i atłasu. Zabierają smroda, a ten i tak robi to samo.  Na mandat nie ma, na chlanie ma.  Wywieźć w takim stanie do lasu i zostawić. Pora skończyć z polityką miłości. Zwłaszcza w stosunku do recydywistów. Przypominamy, że taki ochlej ma zapewnione badania niezwłocznie, czasem kosztowne i wymagające od ludzi oczekiwania w kilkumiesięcznych kolejkach!

Czytaj także:

Wielokrotnie sprzedawała alkohol nieletnim.

Wielokrotnie sprzedawała alkohol nieletnim. łódź alkoholPolicjanci Wydziału ds. Nieletnich IV Komisariatu ujawnili właścicielkę sklepu, która sprzedawała alkohol osobą nieletnim.

2 lipca podczas patrolu terenu starego Polesia funkcjonariusze zauważyli młodego mężczyznę, który spożywał piwo. Gdy próbowali go wylegitymować zaczął uciekać. Po krótkim pościgu dogonili go na klatce schodowej kamienicy przy ul. Próchnika. Okazało się, że 16-latek uciekł z Pogotowia Opiekuńczego.

Policjanci zapytali młodzieńca gdzie kupił piwo. Wskazał on sklep i oświadczył, że kilka razy bez problemu zaopatrywał się tam w alkohol. Dokładnie opisał ekspedientkę, która sprzedała mu piwo. Stróże prawa wraz z nieletnim podjechali na ul. Gdańską pod wskazaną placówkę. Opisana kobieta obsługiwała w sklepie.

Nagle do sklepu weszło dwóch młodych mężczyzn. W sklepie kupili trzy piwa. Gdy wyszli zostali wylegitymowani. To dwaj 15 i 16-letni mieszkańcy Łodzi. Oświadczyli, że opisana wcześniej ekspedientka sprzedała im piwo.

Kobieta została wylegitymowana. Okazała się ona właścicielką sklepu. Tłumaczyła się tym, że za każdym razem młodzi mężczyźni pokazywali dowód osobisty. Najprawdopodobniej sklep będzie miał cofniętą koncesję na handel alkoholem. Kobiecie grozi wysoka grzywna.



Mamy nadzieję, że nieuczciową sprzedawczynię spotka zasłużona kara. Grzywna pewnie i tak nie będzie dla niej dotkliwa, nową koncesję załatwi sobie na jakiegoś “słupa”, ale może na drugi raz się zastanowi, czy warto. Chociaż pewnie warto. W końcu takim chodzi tylko o pieniądze. Zarobić nie ważne jak, nie ważne na kim. Refleksja przychodzi może tylko wtedy, kiedy ich dziecku inny sprzedawca sprzeda alkohol i skończy się to dla ich dziecka nieprzyjemnie w skutkach.


Czytaj także:

Pijani atakują nawet funkcjonariuszy. Na Fabrycznym.

Pijani atakują nawet funkcjonariuszy. Na Fabrycznym. łódź alkohol30 czerwca br. około godziny 17:30 patrol Oddziału Prewencji Straży Miejskiej w Łodzi podjął interwencję na Dw. Łódź-Fabryczna w stosunku do mężczyzn spożywających alkohol i zakłócających ład i porządek publiczny.

Podczas interwencji jeden z mężczyzn był w stanie upojenia alkoholowego. Strażnicy prowadząc mężczyznę do radiowozu zostali zaatakowani przez jednego z kompanów nietrzeźwego. Mężczyzna ten szarpał strażników i wygrażał im pięściami.

Agresor nie reagował na wydawane polecenia do zaniechania czynów zabronionych tj. zniesławiania i naruszania nietykalności cielesnej funkcjonariuszy publicznych. W pewnym momencie ów mężczyzna kopnął jednego ze strażników chcąc tym samym wymusić na strażnikach odstąpienie od czynności służbowych. Mężczyzna ten został obezwładniony i przewieziony na komisariat Policji celem przeprowadzenia dalszych czynności w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej funkcjonariusza.


A nie mówiliśmy… W imieniu podróżnych dziękujemy Straży Miejskiej za zajęcie się tematem w okolicach dworca. W dodatku z takim narażeniem! Zezwalamy na działania bez czapek ;-)

Czytaj także:

Pijany w sztok zasnął za kierownicą i staranował trzy auta .

W nocy na ul. Lipowej pijany w sztok 27-latek, kierujący volkswagenem polo, zasnął za kierownicą i staranował trzy auta – volvo 440, opla corsę i peugeota 306. Jego równie pijany pasażer wybiegł z samochodu i zdemolował jeszcze opla asconę. Mężczyzna uciekł, zanim pojawiła się policja.

- Czerwony volkswagen, którym kierował 27-latek, z dużą prędkością nadjechał od ul. Struga i z impetem uderzył w przód mojego volvo – opowiada Kamil Nasionkowski, właściciel rozbitego volvo i opla corsy. Siła uderzenia była ogromna. Volvo, zanim wylądowało na pobliskim drzewie, wpadło jeszcze na opla, a ten w peugeota.

Do zdarzenia doszło w niedzielę w nocy. Policja jednak o nim nie informowała. Świadkowie opowiadają, że kierowca volkswagena leżał na kierownicy, nie dając oznak życia. Wyciągnięto go więc z kabiny, ktoś przystąpił do reanimacji mężczyzny, który po chwili zaczął dochodzić do siebie. W tym czasie jego pijany pasażer biegał po ulicy, kopał zaparkowane auta i obrzucał wulgaryzmami ludzi, którzy pośpieszyli z pomocą jego koledze.

W oplu ascona pięścią wybił szybę w tylnych drzwiach.

- Wezwaliśmy pogotowie ratunkowe i policję, ale mężczyzna uciekł, zanim pojawili się stróże prawa – mówi Andrzej Żuchowski, właściciel opla ascona.

Funkcjonariusze stwierdzili, że kierowca volkswagena ma 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Zamiast do aresztu, został odwieziony do izby wytrzeźwień, skąd został zwolniony, gdy doszedł do siebie.

Mieszkańcy ul. Lipowej są zaskoczeni postępowaniem stróżów prawa.

- Policja nie ma szans na schwytanie chuligana, który porozbijał kopniakami nasze auta. Oni nawet nie chcieli przyjąć od nas zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Twierdzili, że powinniśmy sami dochodzić roszczeń – mówi jeden z poszkodowanych

Pijany w sztok zasnął za kierownicą i staranował trzy auta . łódź alkohol(em, izj)Express Ilustrowany
Pijani szaleli na łódzkich drogach
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/1018297.html



Pijani szaleli na łódzkich drogach

Czytaj także:

statystyka