600 za libację w autobusie MPK
22-letni pasażer autobusu linii 59 musi zapłacić 600 zł mandatu za zabrudzenie pojazdu. W niedzielę ok. godz. 8, jadąc autobusem, zapalił papierosa i zaczął pić piwo z puszki. Kiedy kierowca zwrócił mu uwagę, obrzucił go stekiem wyzwisk i rozlał trunek po wyściełanych siedzeniach. Straż miejska odwiozła go do izby wytrzeźwień.
Libacje pod oknami bloku
Kiedyś pachniało tu różami i jaśminem, teraz – moczem. Wszędzie butelki, odchody, zużyte prezerwatywy.
Okolice czteropiętrowych bloków przy ul. Kosmonautów wydają się spokojne i przyjazne. Dużo tu drzew, krzewów i trawników. Mieszkaniec bloku i jego żona, oboje w wieku emerytalnym, rzadko jednak otwierają okna. Zasłaniają je szczelnie, ostatnio wydali ponad dwa tysiące na zewnętrzne rolety. Kiedyś cieszyli się z mieszkania na parterze z widokiem na zadbany zielony skwer z drzewami i krzaczkami. Od trzech lat nie mają powodów do radości. – Pod naszymi oknami pijacy urządzają sobie libacje alkoholowe, krzyczą, przeklinają – mówi ona.
- Rozrzucają butelki, a zdarza się nawet, że ustawiają je na naszym parapecie – dodaje on. Nazwisk podawać nie chcą. Ani imion. – Boimy się. To straszny element – mówią.
Kto zakłóca spokój pod blokiem? – Niektórzy klienci z nocnego sklepu – denerwują się mieszkańcy. Lista żalów jest długa.
- Wydeptali ścieżki na pięknej trawie, robią nam pod oknami śmietnik – denerwuje się kobieta w średnim wieku.
- Awanturują się, załatwiają potrzeby fizjologiczne na trawniku i w ogóle się nie krępują – dodaje jej mąż.
- Zdarza się, że upojone pary uprawiają seks pod naszymi oknami – mówi inna lokatorka bloku. – Teren zaśmiecają ludzkie odchody, prezerwatywy i butelki.
(…)
Nadkomisarz Marcin Grzelak, komendant VII komisariatu, też wzdycha: – Często się zdarza, że klienci sklepów nocnych to dla mieszkańców problem. Na pewno porozmawiam z dzielnicowym i zastanowimy się nad jeszcze większą kontrolą tego rejonu. Będziemy rozmawiać z mieszkańcami, żeby działać jak najskuteczniej.
Czeka na to także Zdzisław Kępski, współwłaściciel całodobowego sklepu, na którego klientów skarżą się lokatorzy. – Zdaję sobie sprawę z problemu i też chciałbym go rozwiązać. Zrobiłem, co mogłem – założyłem zewnętrzne oświetlenie, zwracam klientom uwagę, żeby zachowali spokój, nie sprzedaję piwa “na miejscu” – wymienia. – Nie mam jednak wpływu na to, co ludzie robią kilkadziesiąt metrów dalej.
Gdy Kępski pokazywał nam zamontowane przez siebie oświetlenie, podpity mężczyzna właśnie obsikiwał trawnik. Bez skrępowania, w środowe przedpołudnie. Kępski zwrócił mu uwagę. – Daj pan spokój. To gdzie mam sikać? – obruszył się mężczyzna.
Więcej o tym gdzie jeszcze szukali pomocy mieszkańcy w źródłowym tekście:
Pan Policjant wzdycha … biedulek. Znów będą musieli przeprowadzić parę pozorowanych działań. Co tu się zastanawiać z mieszkańcami! Trzeba zacząć działać, działać, działać. Nękać menelstwo dzień w dzień. Jak nie mandat to chociaż spisanie. Raz, drugi, setny. Na początek.
Pijani bandyci obrzucili kamieniami tramwaj!
Awantura wybuchła w tramwaju linii 12 na ulicy Bratysławskiej. Trzech młodych chuliganów zaczęło wykrzykiwać wulgarne epitety pod adresem policji i ŁKS.
Motorniczy zatrzymał tramwaj i wezwał policjantów. Chuligani rozbili drzwi, wybiegli na chodnik, obrzucili pojazd kamieniami i uciekli.
Jedna szyba została rozbita, ale pasażerom nic się nie stało. Straty – 1 tys. zł. Policja ujęła sprawców na ul. Wróblewskiego. Są to: 16-letni Rafał K., 18-letni Dawid B. i 22-letni Łukasz S. Byli nietrzeźwi. Mieli od 0,5 do 1 prom. alkoholu.
Dobrze, że motorniczy zareagował, Policji udało się bandytów złapać. Oby tylko znów nie skończyło się na pogrożeniu palcem,wyroku w zawieszeniu, czy też … małej szkodliwości społecznej czynu.
Autor: (wp) – POLSKA Dziennik ŁódzkiŁódzkie nadal przoduje.
Skoro mamy kryzys, to trzeba się napić – do takiego wniosku najwidoczniej doszli przedsiębiorcy, którzy inwestują w sklepy z alkoholem. Tylko w rejonie łódzkiego Dworca Fabrycznego wódkę i wino można kupić w przynajmniej dziesięciu sklepach, a już niebawem otwarty zostanie kolejny. Pijemy też coraz więcej. Dane tylko z głównych miast województwa wskazują, że w zeszłym roku wydano w nich na alkohol ponad 750 mln zł. W samej Łodzi prawie 350 mln zł.
33-letniemu handlowcowi z Łodzi piwo pozwala się zrelaksować po stresującej pracy.
- Nie jestem uzależniony, potrzebuję tylko odrobiny przyjemności – broni się mężczyzna. – Nie jestem agresywny, nie rozrabiam, gdy wypiję. Po prostu się odprężam.
Na takich właśnie klientów liczą właściciele sklepów z alkoholem. W łódzkim Śródmieściu napoje z procentami można kupować już od 6 rano. Pracownicy i właściciele przyznają, że biznes jest opłacalny.
Nie wszystkim mieszkańcom się to podoba. – Sklepów z alkoholem jest za dużo – uważa Agnieszka Kolasińska ze Śródmieścia. – Od samego rana natykam się na pijaków. Otwieranie kolejnych sklepów tylko przyciągnie amatorów taniego alkoholu. Przecież centrum powinno być wizytówką Łodzi.
(…)
Już niemal co trzeci Polak pije niebezpiecznie, a 30 proc. kobiet nawet w ciąży nie stroni od kieliszka. Regularnie pijących przybywa z roku na rok. W naszym województwie padł niechlubny rekord: przynajmniej raz w tygodniu pije co czwarty mieszkaniec Łódzkiego i co 10 mieszkanka.
- To najwięcej w całym kraju, a ma związek z bezrobociem i ubóstwem – zaznacza Anna Mroczek, dyrektor Regionalnego Centrum Polityki Społecznej w Łodzi. – Główny powód picia to nieradzenie sobie z problemami. Po alkohol sięgają coraz młodsi. Z naszych badań wynika, że aż 89 proc. młodzieży miało kontakt z alkoholem. Mamy do czynienia z modą na picie, zwłaszcza piwa. Panuje błędne przekonanie, że piwo nie uzależnia, a większość dorosłych, którzy trafiają na odwyk, zaczynało właśnie od picia piwa. Niestety, popularne jest tzw. picie weekendowe.
Banda chuliganów w centrum Łodzi.
W nocy 28 maja 2009 r. , krótko po północy, czterech mężczyzn w wieku 26, 26, 27 i 29 lat na ulicy Piotrkowskiej pobiło dwie osoby. Wcześniej cała czwórka idąc ulicą dopuściła się czynów chuliańskich kopiąc banery reklamowe, próbując wyrwać znak i kopiąc witryny sklepowe.
W trakcie chuligańskiego „spaceru” zaczepili dwóch chłopaków w wieku 20 i 22 lat i bez słowa wyjaśnień zaatakowali ich kopiąc i bijąc po całym ciele. Świadkowie, pracownicy jednej z firm ochroniarskich, ujęli jednego ze sprawców pobicia. Zaalarmowali też przechodzący w pobliżu patrol Straży Miejskiej, że pozostali sprawcy uciekli w kierunku ulicy ZHP. Strażnicy nawiązali bezpośredni kontakt z osobą obsługującą w Komendzie Miejskiej Policji w Łodzi miejski monitoring. Z pomocą Straży Miejskiej i policyjnego operatora kamer ujęto kolejnych trzech sprawców pobicia. Pokrzywdzeni rozpoznali w mężczyznach napastników.
Jeden z zatrzymanych, 27-latek, notowany był między innymi za przestępstwa przeciwko mieniu oraz życiu i zdrowiu. Pozostali nie figurują w policyjnych kartotekach. W chwili zdarzenia wszyscy czterej mężczyźni byli nietrzeźwi.
Najbezpieczniejsze miejsce w Łodzi. Prawie.
O sporym szczęściu może mówić Justyna, którą w środowe popołudnie zaatakował pies pijanego właściciela w Parku Staromiejskim. Skończyło się jedynie na zniszczonej kurtce, ale od większej tragedii dzieliły Justynę jedynie centymetry. Ponieważ zdarzenie wiąże się z tematyką poruszaną przez nas, postanowiła podzielić się z nami tym, co ją spotkało.
- Wracałam z pracy przez park – opowiada Justyna – chodzę tamtędy codziennie, nie dziwią już mnie widoki pijących tam alkohol, czy też psów pozbawionych jakiejkolwiek kontroli. Tak było i tym razem, kiedy mijałam mężczyznę, który w jednej ręce trzymał piwko, a w drugiej smycz. Pies rasy podobnej do agresywnej szedł obok.
Kiedy Justyna mijała popijającego piwko właściciela jego pies nagle podskoczył w kierunku jej ręki groźnie warcząc.
– To było straszne. Na szczęście jakimś cudem ten człowiek zdołał chwycić rozjuszonego psa, starając się przy tym nie wylać piwa, co chyba było dla niego najważniejsze. Na szczęście nie odczułam żadnego bólu, więc poszłam pospiesznie dalej chcąc być jak najdalej od tego typka. Dopiero na przystanku zauważyłam, że pies rozdarł mi zębami kurtkę, którą niosłam przewieszoną przez ramię!
Park Staromiejski już kilkukrotnie przewijał się na naszej stronie, właśnie jako miejsce nieskrępowanych patologii. Nieskrępowanych, bo funkcjonariusze Straży Miejskiej jeśli już bywają w tym rejonie, to głównie po to, żeby pilnować jakiś wystaw, czy – tak jak przez ostatnie tygodnie – pomniku Mojżesza i tablicy pamiątkowej. To wszystko 24 godziny na dobę.
To chyba najbezpieczniejsze miejsce w Łodzi….
W tym czasie kilka kroków dalej można używać do woli.







