Strażnicy mogą wpaść na grilla.
Wielkie doroczne grillowanie na dobre rozpocznie się już w ten weekend. Z większymi lub mniejszymi urządzeniami wyruszmy na działki, do parków, na łąki.
- Nie ma żadnych ograniczeń dotyczących samego grillowania – tłumaczy Radosław Kluska ze Straży Miejskiej w Łodzi. – Prawo zabrania jedynie rozpalania ognia otwartego w miejscach publicznych. Miłośnicy kiełbasek z rusztu muszą jednak pamiętać o tym, że obowiązuje zakaz spożywania alkoholu w miejscu publicznym, a jego złamanie skutkuje mandatem – 100 zł. Tyle samo grozi za złamanie ciszy nocnej, a używanie wulgaryzmów ustawodawca “wycenił” na 50 zł. Zdarzają się interwencje związane z hałaśliwymi imprezami przy ruszcie.
Pijani znów biją
Policjanta…
Policjanci zostali wezwani na ul. Zawiszy Czarnego, gdzie mężczyzna wszczął awanturę, próbując dostać się do mieszkania swojej konkubiny. Jeden z funkcjonariuszy został uderzony w twarz. Obezwładniono 32-letniego napastnika, wydmuchał 1,5 promila alkoholu.… i ratownika medycznego.
Z dyskoteki w Manufakturze ochrona wyprowadziła nietrzeźwego klienta, który poczuł się źle. Obok przechodził 30-letni ratownik medyczny. Chciał pomóc mężczyźnie. Gdy się nad nim pochylił, ten… uderzył go w twarz, wybijając ząb. Wezwano policjantów, którzy zatrzymali krewkiego 23-latka.Pijany sparaliżował Łódzkie lotnisko.
Po odnalezieniu w toalecie tajemniczej torby postawiono na równe nogi służby na Lublinku! Ewakuowano wszystkich pracowników i pasażerów. Okazało się, że bagaż pozostawił podpity pasażer, który do Łodzi przyleciał z Edynburga.
W męskiej toalecie terminalu nr II łódzkiego portu lotniczego znaleziono wczoraj ok. godz. 11 torbę – taką, jak na laptopa. Ponieważ mimo komunikatów nikt się po nią nie zgłosił, zarządzono ewakuację – najpierw terminalu nr II, a następnie terminalu nr I. Na nogi postawione zostały wszystkie służby: pogotowie, straż pożarna, policja, straż graniczna i służba ochrony lotniska.
Ponad dwie godziny po ogłoszonej ewakuacji w rejonie lotniska pojawił się podpity mężczyzna ubrany w skórzaną kurtkę. Twierdził, że to jego torba znajduje się w lotniskowej toalecie. Gdy zorientował się, że spowodował wielkie zamieszanie, chciał odejść. Został jednak zatrzymany, a następnie dokładnie wypytany o zawartość torby i przeszukany.
- Mistrzu! – zwracał się do jednego z policjantów. – To jest naprawdę moja torba! Przyleciałem do Łodzi z Edynburga i po wyjściu z samolotu byłem z nią chyba w toalecie. Zresztą dokładnie nie pamiętam, bo z kolegą wypiliśmy po litrze szkockiej na głowę… Ale tam jest mój paszport, aparat fotograficzny, telefon komórkowy i ładowarka do niego. Mistrzu, no przysięgam! Wystarczy otworzyć i zobaczyć moje nazwisko – przekonywał.
Autor: (tj) – Express Ilustrowany
Źródło (pozostała część artykuły): Pijak sparaliżował Łódzkie lotnisko!Pijana porywaczka dzieci.
Policjanci Wydziału Zabezpieczenia Miasta zatrzymali 51-letnią kobietę, która z kamienicy przy ulicy Suwalskiej uprowadziła dziecko. Do zdarzenia doszło 26 kwietnia 2009 r. przed godz. 15.00. Matka wraz z dzieckiem poszła do mieszkania przy ulicy Suwalskiej, gdzie swojej mamie miała pomagać przy sprzątaniu po remoncie. Z uwagi na woń farby dziecko pozostawiła w wózku na korytarzu i uchyliła drzwi, by słyszeć ewentualny płacz córki. W międzyczasie tę samą kamienicę odwiedziła 51-letnia kobieta, która jak tłumaczy, przyszła oddać dług jednej z lokatorek.
Kiedy zobaczyła samotnie siedzące w wózku dziecko postanowiła “zaopiekować się” nim. Dziewczynkę zabrała do swojego mieszkania przy ulicy Zarzewskiej. Po drodze mijał ją ojciec dziecka, ale sądząc, że konkubina powierzyła kobiecie opiekę nad córką, nie zareagował. Konkubina zaprzeczyła jakoby dała komukolwiek pozwolenie na zabranie dziecka. Ojciec na szczęście zauważył, do której posesji weszła kidnaperka. Po chwili dziecko całe i zdrowe było z powrotem w rękach rodziców. Zatrzymana przez policjantów 51-letnia kobieta była kompletnie pijana, badanie wykazało prawie 3‰ alkoholu. Sprawą porywaczki zajmie się Prokuratura Łódź – Górna.
… i pijany kierowca – recydywista
Policjanci Ogniwa Patrolowo – Interwencyjnego VIII Komisariatu 26 kwietnia o godz. 11.30 przy ulicy Różanej zatrzymali 58-letniego mężczyznę, który kierował samochodem w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna poruszał się samochodem marki Ford Eskort. Jego niepewne zachowanie za kierownicą wzbudziło zainteresowanie policjantów, którzy postanowili zatrzymać auto do kontroli.Pijani atakują funkcjonariuszy Straży Miejskiej
Aktualizacja: 2009.04.27
25 kwietnia o godz 3.30 patrol Straży Miejskiej podjął interwencję na Placu Komuny Paryskiej, wobec mężczyzny, który spożywał alkohol w miejscu publicznym zakłócając ład i porządek publiczny. Mężczyzna w stanie po spożyciu alkoholu dopuścił się naruszenia nietykalności na funkcjonariuszu, a także uszkodzenia mienia (uszkodzenie radiowozu).Po obezwładnieniu został doprowadzony do I Komisariatu Komendy Miejskiej Policji.
O godz 17.45 tego samego dnia, podczas podejmowania interwencji na ul. Lipowej 63, wobec osób nietrzeźwych, spożywających alkohol, jedna z funkcjonariuszek Straży Miejskiej została napadnięta przez legitymowaną kobietę. Osobę tę po ujęciu przewieziono do IV Komisariatu Komendy Miejskiej Policji, celem sporządzenia dokumentacji służbowej.
Agresja pijanego wandala.
Około 2.00 w nocy w pobliżu ulicy Senatorskiej na Górnej mundurowi zatrzymali 24-latka podejrzewanego o wybicie szyby w drzwiach autobusu. Do zdarzenia doszło chwilę wcześniej. Mężczyzna był pasażerem autobusu nocnej linii. Wysiadł na przystanku przy skrzyżowaniu ulicy Kilińskiego i Senatorskiej gdzie nie wiedząc czemu kopiąc wybił szybę w drzwiach pojazdu. Całe zajście zauważyli pracownicy sprzątający rejon przystanków MPK i powiadomili o tym policję.
Funkcjonariusze patrolujący miasto zauważyli odpowiadającego rysopisowi mężczyzn w pobliżu miejsca zdarzenia i zatrzymali go. Był nietrzeźwy. Badanie wykazało blisko 2 promile alkoholu w jego organizmie. Wandal trafił do policyjnego aresztu. Trwa szacowanie strat, które mogą sięgnąć nawet 2.500 złotych. Za uszkodzenia mienia grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawę prowadzą śledczy z VIII komisariatu. Trenerzy osiedlowi z opłat za alkohol
Jedną z poprawek do tegorocznego budżetu, jakie chce wprowadzić Urząd Miasta Łodzi, jest zwiększenie o 400 tys. zł planowanego dochodu z opłat za zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych (w sumie miasto ma na nich zarobić 10 mln 850 tys. złotych). Za dodatkowe pieniądze zostanie uruchomiony program “Trener osiedlowy”, który ma zapewnić organizację czasu wolnego dzieciom i młodzieży (300 tys. zł), oraz będą zaszczepione przeciwko rakowi szyjki macicy dziewczęta z domów dziecka.
Pijany dewastator
24 kwietnia o godz. 1.30 funkcjonariusze Straży Miejskiej otrzymali zgłoszenie odnośnie nietrzeźwego mężczyzny dewastujacego autobus, na krańcówce mieszczącej się u zbiegu ulic Rojna / Szczecińska.
Podczas podejmowania interwencji mężczyzna nie reagował na wezwanie strażników do zachowania zgodnego z prawem. Używał słów obraźliwych pod adresem funkcjonariuszy. Podczas doprowadzania do radiowozu 34-letni agresor uszkodził wóz patrolowy. Z uwagi na agresywne zachowanie użyto wobec w/w środków przymusu bezpośredniego.
Mężczyznę po przebadaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu z wynikiem 0.71 mg/l, przewieziono do II Komisariatu Komendy Miejskiej Policji w celu przeprowadzenia dalszych czynności służbowych. Polaku nie pij w szkocim parku!
Szkoci twierdzą, że mają problem z Polakami, którzy piją piwo w parkach miejskich. Policjanci z Edynburga tak często karcą za to naszych rodaków, że władze miasta postawią na skwerach znaki z polskim napisem: “Polaku, nie pij tutaj”.
Policjanci z dzielnicy Leith w Edynburgu przyznają, że im cieplej, tym więcej zgłoszeń o imprezujących na zielonej trawce Polakach.
“Ostatnio musieliśmy interweniować tak często, że funkcjonariusze nie mogli skupić się na poważniejszych obowiązkach. W Polsce jest chyba większe przyzwolenie na picie na zewnątrz, stąd emigranci nie wiedzą, że u nas jest to zabronione. A grzywny są wysokie” – tłumaczy dzielnicowy, Mark Muir.
Swoich rodaków broni na łamach gazety “The Scotsman” Albert Fret, polski biznesmen, założyciel strony internetowej Szkocja.net. “Problemem są tu różnice kulturowe między Polską i Szkocją. Dni są coraz dłuższe i jest cieplej, dlatego dla wielu przyjemniej jest zrelaksować się z butelką piwa w parku, niż w głośnym pubie” – twierdzi Polak
Albert Fret dodaje, że znaki po polsku są potrzebne, żeby przestrzec rodaków przed łamaniem prawa. “Wielu z nich nie robi tego specjalnie. Po prostu nie wiedzą, że w Szkocji nie pije się alkoholu w parkach” – wskazuje.




