Można się bawić bez alkoholu (?)
foto: sxc.hu
Spacerujący po ulicach Łodzi będą przecierać oczy ze zdumienia. W poniedziałek na chodnikach pojawi się kilkanaście tysięcy namalowanych serc na celowniku. Powód? Księża rozpoczynają wielką kampanię ewangelizacyjną, która ma przyciągnąć młodzież do Kościoła.
- To symbol upadłych serc poranionych przez grzech, które na celownik wziął Bóg, aby zaatakować miłością – mówi ks. Michał Misiak, jeden z pomysłodawców akcji.
Znaki mają być zaproszeniem do dyskoteki ewangelizacyjnej, która odbędzie się 21 listopada w łódzkiej dyskotece Heaven. Podczas imprezy będzie obowiązywał zakaz spożywania alkoholu.
Pozostała część artykułu:
Łódzka dyskoteka bez alkoholu, ale z biskupem i gwiazdą boksu – Polska – Dziennik Łódzki – Fakty24 – Internetowe wydanie dziennika ogólnopolskiego
Trzy promile to standard – rekordzista trafił do izby wytrzeźwień już 150 razy w tym roku
Sobota, godzina 19. Na parking przed wejście do Miejskiego Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień przy ul. Kilińskiego co chwila podjeżdżają auta policji, pogotowia i straży miejskiej. Z każdego wozu wytaczają się pijani w sztok mężczyźni. Jedni są w stanie sami przejść kilkanaście metrów do poczekalni, inni muszą być podtrzymywani przez funkcjonariuszy. Ci, którzy podczas interwencji byli agresywni, są zakuci w kajdanki. W poczekalni panuje niebywały smród. (…)
Rekordzista tylko w tym roku przywożony był już ponad 150 razy.
– Wychodzą rano, a po kilku godzinach znów są przywożeni. To standard – mówi Marzena Kaczorowska, pielęgniarka koordynacyjna MOPiTU. – Oni mają telefony komórkowe i jeśli któryś chce się przespać w cieple, napić wody, czy dostać czyste rzeczy, dzwoni i informuje służby, że na ulicy takiej i takiej leży jakiś mężczyzna, któremu trzeba pomóc. Radiowóz podjeżdża, zabiera delikwenta i przywozi do nas.
Z poczekalni pijak trafia do lekarza. Tu jest ogólnie badany i dmucha, jeśli oczywiście ma siłę, w alkomat. Wyniki zwykle nie są niższe niż 3 promile.
Rekordziści, których nie brakuje, mają po 7, a nawet 8 promili. – W takich sytuacjach odsyłamy pacjenta na toksykologię do instytutu medycyny pracy – mówią pracownicy ośrodka. – Gdy poziom alkoholu mu spadnie, znów trafia do nas. (…)
Przed północą „klientela” ośrodka nieco się zmienia. Wówczas policja zaczyna przywozić pijanych awanturników, którzy w pijackim amoku wyżywali się na rodzinach. Jednej weekendowej nocy ośrodek przyjmuje 30 – 40 pacjentów. Gdy wytrzeźwieją, zostaną zwolnieni. Wielu z nich jeszcze tego samego dnia znów wróci.
Pozostała część artykułu:
Trzy promile to standard – rekordzista trafił do izby wytrzeźwień już 150 razy w tym roku – Łódź – Naszemiasto.pl
Czytaj także:
Maszyniści dmuchają w alkomat.
Każdy spośród 71 łódzkich maszynistów prowadzących pociągi spółki InterCity zanim wsiądzie do lokomotywy, dmucha w alkomat. Stałe kontrole zastąpiły wyrywkowe sprawdzanie trzeźwości osób prowadzących pociągi po tym, jak kilka dni temu pijany maszynista (miał ok. 3 promili alkoholu we krwi) kierował nocnym składem relacji Kraków – Świnoujście. Pociąg jechał zbyt szybko i wykoleił się między Wrocławiem a Obornikami Śląskimi.
- Na stacji Łódź Fabryczna mamy do dyspozycji jeden alkomat. Dlatego maszyniści, którzy rozpoczynają pracę na dworcu Łódź Kaliska, są badani wyrywkowo – mówi Zdzisław Walczak, naczelnik łódzkiej sekcji PKP InterCity.
Pozostała część artykułu:
Maszyniści dmuchają w alkomat – Łódź – Naszemiasto.pl
Szefowa łódzkiej policji tuszowała sprawę pijanego kierowcy. Jest wyrok.
Aldona Kostrzewa, była szefowa łódzkiej policji i była zastępczyni komendanta wojewódzkiego, usłyszała w środę wyrok. Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej skazał ją na 9 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Sędzia orzekł też 2 tys. zł grzywny oraz dwuletni zakaz pełnienia kierowniczych funkcji w instytucjach państwowych. Wyrok jest nieprawomocny.
Zarzuty wobec byłej szefowej łódzkiej policji swego czasu wstrząsnęły miastem. Aldona Kostrzewa dała się w Łodzi poznać jako prężna, bezkompromisowa policjantka. Jej awans do komendy wojewódzkiej oceniano nawet jako stratę dla miasta i jego bezpieczeństwa. Dlatego zarzuty, jakie postawiła jej prokuratura, były szokiem. Wczoraj sąd skazał ją za to, że jako szefowa Komendy Powiatowej Policji w Brzezinach doprowadziła do zatuszowania zdarzenia z 6 czerwca 2003 r.
Chodzi o sprawę radnego i dyrektora miejscowego szpitala Jana K., który jechał peugeotem w stanie po użyciu alkoholu i w pobliżu szpitala zjechał na pobocze i uderzył w przydrożny znak. Pomoc policji polegała na tym, że zamiast Jana K. w alkomat dmuchał jeden z policjantów. Protokół użycia alkomatu podpisała… żona radnego.
Pozostała część artykułu:
Wyrok w zawieszeniu dla Kostrzewy, byłej szefowej łódzkiej policji – Łódź – Naszemiasto.pl
Nietrzeźwy w załodze karetki pogotowia
Dyżurny policji został we wtorek rano zaalarmowany, że nietrzeźwa załoga prywatnej karetki pogotowia ma przewozić chorego. Przy szpitalu im. Barlickiego funkcjonariusze skontrolowali pojazd. Okazało się, że kierowca był trzeźwy, natomiast 40-letni sanitariusz miał ok. 2 promili alkoholu w organizmie.
Pozostała część artykułu:
Nietrzeźwy sanitariusz – Łódź – Naszemiasto.pl
Kolejny alkoholowy bałagan.
Skrzyżowanie ulic Marysińskiej, Admiralskiej i Astrów w Łodzi. Miejsce częstych pijackich libacji elementu, który dodatkowo jak widać po sobie nie sprząta. Idąc wzdłuż ul Admiralskiej w stronę ul. Irysowej można “podziwiać” także śmieci innego gatunku, niektóre nawet zapakowane w worki. Czyżby kogoś nie było stać na wywóz śmieci?
Uwadze służb polecamy także rejon sklepu w okolicy ul. Marysińskiej 122 – także miejsce częstych ulicznych degustacji.
| Temat | Adresat | Data | Odpowiedzi | Pisma kolejne |
| Zgłoszenie | Straż Miejska w Łodzi |
2009.10.06 |
Pokaż Marysińska – polibacyjny bałagan na większej mapie
Mam już dość.
witajcie
zgłaszałem anonimowo że na wólczańskiej przy szkole rusyfistyki w skupie złomu skupują wszystko co żule potrafią ukraść potem zamiast im kasę wypłacać dają im wódkę z meliny bo też ją tam sprzedają, piją żygają
policja ma w nosie straż przyjedzie ale tylko upomnij i dalej piją, mam już dość tych żuli,
widziałem ostatnio jak kradą słupek metalowy z zamenhofa własność z urzędu miasta zadzwoniłem na policję jako anonim z budki zero reakcji chociaż wystarczyło wejść do skupu złomu i znaleść skradzioną zgubę,
zgłaszałem nawet kiedyś to dla dzielnicowego że na wólczańskiej 98 i w skupie złomu handlują nielegalnym alokoholem zero reakcjimam małe dziecko boję się że kiedyś ktoś coś zrobi mojej żonie i dziecku na spacerze oni są bezkarni policja nic nie robi ;(
pomóżcie błagam zero patroli nikt tu się nie pojawia a żeby nie ten skup złomu i melina na wólczańskiej 98 na 1 piętrze to byłby tu spokój normalni ludzie tu mieszkają![]()
skwerek pomiędzy wólczańska a kościuszki siedzą piją a to wszystko widzą dzieci z przedszkola szlak mnie trafia. proszę pomóżcie ja już zdrowia nie mam potraktujcie to jako anonim boję się tak imię nazwisko. Napiszcie mi maila jak coś może wam się uda zdziałać robicie dobrą robotę
![]()
Łódź nocą.
Nasze miasto nocą, zwłaszcza weekendową, zamienia się w jedną wielką libację. Nie inaczej było w ciągu ostatniego weekendu.
Nieprzebrane rzesze pijanych i dalej pijących na Piotrkowskiej to już standard. Na reprezentacyjnej ulicy miasta pić na umór można bezkarnie. Miejski monitoring i tak zapewne okaże się akurat nie działać. Służby porządkowe każdej takiej nocy padają na całej linii. Nie zawsze jednak wynika to tylko z opieszałości czy braku działania.
Murek
Oto jedna z legendarnych już miejscówek: “murek przy CPNie”. I chociaż CPN już dawno przemianował się na ORLEN to jednak charakter tego miejsca pozostaje nadal bez zmian – miejsce niczym nie skrępowanego pijaństwa, wulgarnych okrzyków, śmierdzących uryną krzaków. Swoją drogą ciekawa jest polityka ORLENU – piwo sprzedaje chętnie, ale już toaleta w kluczowym okresie profilaktycznie wita przybyszów napisem “nieczynne”. I to jeden z kolejnych przykładów tego, jak normalny człowiek cierpi za zachowania innych.
Straży Miejskiej pozostaje tylko kontrolne objeżdżanie terenu co jakiś czas bez możliwości ukarania kogokolwiek za spożywanie tam alkoholu. Z czego to wynika? Oto co pisze jeden z naszych komentatorów Zizu:
nie jeden mandat tam wypisałem nie ma żadnych przeciwskazń formalnych żeby karać osoby pijące na murku mandatami adres Plac Komuny Paryskiej lub ul.Tuwima problemem jest ilość osób tam pijących i ich przekonanie że nie robią nic złego dyskusje ciągną się minutami a na ławkach za murkiem ustawiają się następni z butelkami temat szczególnie w weekendowe noce trudny do ogarnięcia jedyne wyjście to ustawienie tam patrolu lub patroli żeby juz na samym poczatku zapobiegać przychodzeniu w to miejsce setek pijących i systematyczne znięchęcanie i odstraszanie od tego miejsca tylko że pójdą w inne i tam wypija co trzeba
No cóż. Można pilnować dykty w parku Staromiejskim, to może i murka co jakiś czas można by było przypilnować od samego początku. No tak, ale czy to coś da? Przecież Straż Miejska na miejscu była i jedynie swoim brakiem działania w swoisty sposób legitymizowała spożywanie alkoholu w tym miejscu. To, że pójdą w inne miejsce to żaden argument, zwłaszcza w piątkową czy sobotnią noc. W tych innych miejscach już dawno są im podobni. Zatem przyzwolenie na murek jako formę swoistego getta jest pomysłem chybionym. Póki co lepszy rydz niż nic, dobra więc chociaż “gnębienie” samą swoją obecnością.
Niektórym toaleta nie jest potrzebna
To jeden z mniej ekstremalnych przykładów załatwiania swoich wzmożonych spożyciem potrzeb fizjologicznych – płot przy al. Kościuszki. Zawsze to trochę na uboczu… Opodal grupka jakich wiele – towarzyska konsumpcja alkoholu na ulicy. A może czekają w kolejce do płotu…?
Pani przyszła z pieskiem, czy bez pieska?
Nie mniej ciekawe sceny rozgrywają się w tym czasie na jednym z większych i mimo późnej pory ruchliwym skrzyżowaniu – Mickiewicza / Kościuszki. Otóż pijana – jak się wkrótce okazało do nieprzytomności – kobieta spaceruje środkiem skrzyżowania. W jednej ręce smycz z psem, w drugiej niemal w całości opróżniona butelka wódki. Kobieta z pomocą nieco bardziej przytomnych balangowiczów dociera na chodnik, gdzie pada na ziemię. Następuje szybkie przetrzepanie przez gapiów jej kieszeni, portfela, dokumentów. Prawdopodobnie z czystej ciekawości….
![]() |
![]() |
![]() |
Na miejscu czy na wynos?
W tym samym czasie, tuż obok, około 18-osobowa grupa młodzieży raczy się piwem pod monopolowym. Ugasiwszy pierwsze pragnienie ruszają w miasto. Sklep jednak na obrót nie może narzekać. Nadciągają kolejni. Ktoś demoluje przystanek tramwajowy, ktoś inny nie mogąc ustać na nogach owija się wokół słupka sygnalizatora ulicznego i osuwa się na ziemię.
Wszędzie dobrze
Łódź, jako miasto pretendujące do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury prezentuje się znakomicie. Także pod Łódzkim Domem Kultury. Tam oczywiście też się pije. Przystanki MPK to też dobre miejsca. Jak wszystkie przecież.

A po imprezce
Myliłby się jednak ten kto sądzi, że służby miejskie nie robią kompletnie nic. Izba wytrzeźwień pęka w szwach, a kolejka z darmowymi taksówkami z szyldem Policja lub Straż Miejska ustawia się z braku miejsca już na ulicy.
Pacjencie, piłeś? Płać za leczenie

Zgodnie z ustawą o ZOZ-ach za świadczenia zdrowotne udzielone osobie znajdującej się w stanie nietrzeźwości publiczny zakład opieki zdrowotnej pobiera opłatę niezależnie od uprawnień do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, jeżeli jedyną i bezpośrednią przyczyną udzielonego świadczenia było zdarzenie spowodowane stanem nietrzeźwości tej osoby.
Przepis tej ustawy, obowiązujący od czterech lat, szpitale wprowadzają w życie z oporami. Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego im. Władysława Biegańskiego w Grudziądzu wydał wewnętrzne zarządzenie, zgodnie z którym już na izbie przyjęć pijanych pacjentów kieruje się na badanie krwi. Przy wyjściu ze szpitala otrzymują oni fakturę za leczenie, oczywiście tylko w przypadku, gdy bezpośrednią przyczyną, np. kontuzji, której doznali, był alkohol -pisze Gazeta Pomorska.
Pozostała część artykułu:
Rynek Zdrowia – Pacjencie, piłeś? Płać za leczenie




















