Śladem naszych interwencji: okolica dwóch szkół i posterunku Straży Miejskiej
Poniższy wpis dotyczy miejsca zgłoszonego Straży Miejskiej ( zobacz zgłoszenie). Niestety nadal otrzymujemy listy dokumentujące fakt, że nic się tam nie zmieniło.
Wysyłam KOLEJNE zdjęcia. Codziennie piją, codziennie nowe butelki i puszki się walają. Straży nie widziałam.
Miał zakaz. I tak prowadził. Po pijanemu. Jak takich karać?
1,6 promila alkoholu w organizmie miał 26-letni kierowca fiata uno, którego policjanci zatrzymali w nocy 8 września do kontroli na al. Piłsudskiego. Jak się okazało, mężczyzna miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Pozostała część artykułu:
Z promilami i sądowym zakazem za kółkiem – Łódź – Naszemiasto.pl
Ulica Piotrkowska – jedna wielka libacja.
Plac Wolności – początek ulicznych pijaństw, zarówno bezpośrednio pod pomnikiem jak i na okolicznych ławkach
Konia z rzędem temu, komu uda się przejść Piotrkowską od przecznicy do przecznicy nie napotykając pijącego alkohol. O tym, żeby nie spotkać zataczającego się z przepicia szkoda nawet wspominać. Konkurencja tak samo skazana na porażkę.
Piwo, wódka, wino leją się do gardeł strumieniami, bezkarnie. I zaznaczmy, że nie mówimy tu o piciu w ogródkach. Służby miejskie zdają się chyba nie zauważać tego problemu. Trudno nawet spotkać strażnika czy policjanta. Wolą nie podejmować wyzwania jakim niewątpliwie byłoby im udawać, że łamania prawa nie widzą.
Alkohol jak wiadomo pomaga popełniać przestępstwa. My podczas kilkunastominutowego nocnego pobytu na Piotrkowskiej zdążyliśmy być zaczepienie przez dwóch pijanych młodzieńców potrzebujących papierosa. Odmowa poczęstowania spotkała się z delikatnie mówiąc niezrozumieniem. Pięciokrotna odmowa spowodowała, że uchlany młodzian zaczął pytać, czy mamy jakiś problem. Nie chciał uwierzyć, że nie. Na koniec stwierdził, że w takim razie “nas pierdoli i sam sobie kupi”. Tym razem udało się wyraźną agresję opanować spokojem. A
Skoro na samej Piotrkowskiej kwitnie nieskrępowane łamanie prawa i kultury nie ma co się dziwić, że na jednej z przecznic – ulicy Tuwima, na przeciw sklepu z alkoholami do libacji można przysiąść wokół fontanny. Bandy pijanej młodzieży piją na potęgę na ławeczkach. Wokoło oczywiście śmietnik jak to bywa w takich miejscach.
Czy tego miasta ktoś pilnuje? Jaki będzie następny krok służb i władz miasta? Przyzwolenie na napady i kradzieże?
Czy tak ma polegać piątkowy relaks na głównej ulicy miasta aspirującego do miana europejskiej stolicy kultury?
Dlaczego śmiecą?
Otrzymaliśmy kilka listów od czytelników opisujących to, jak nie mogąc znieść ulicznego prostactwa zareagowali. Poniżej streszczenia. Zaznaczamy jednak, że lepiej degeneratom uwagi nie zwracać. Lepiej zadzwonić pod 986 – Straż Miejska ma większe doświadczenie, wyposażenie i umiejętności.
Lucyna
Szłam z zakupów. Z naprzeciwka szedł tatuś z
Pijana babcia.
10 września 2009 r. ok. godz. 12.40 funkcjonariusze Straży Miejskiej Oddziału Dzielnicowego Łódź-Polesie podjęli interwencję na ul. Pogonowskiego 78, w stosunku do nietrzeźwej kobiety, która mając pod opieką 4-letnie dziecko, zakłócała ład i porządek publiczny.
Kobietę wraz z dzieckiem przewieziono na IV Komisariat Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. Po ustaleniu i powiadomieniu rodziców chłopca przekazano go pod ich opiekę, natomiast nietrzeźwą babcię z polecenia Dyżurnego KMP odwieziono do Miejskiego Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień.
Łódź: Wymiotowanie w parku.
Wrześniowe letnie popołudnie. Godzina ok 16:30. Park Staromiejski. Na pierwszej ławce od strony jezdni leży mężczyzna i śpi. Gorzałą śmierdzi na kilometr. Po jakimś czasie młodzian się podrywa, siada i … całą swoją treść żołądka wywala koło ławki. Po czy chwilę się na siedząco chwiej i kładzie się spać dalej.
Zaalarmowany patrol Straży Miejskiej zjawił się szybko. Już po około 15 minutach radiowóz dumnie zaczął krążyć po parku, dzięki czemu kompani pijaka mieli okazję go obudzić i docucić. Uciec jednak – jak radzili koledzy – nie był w stanie, dlatego jedynie z pomocą przyjął na ławce postawę półpionową.
W międzyczasie patrol Straży Miejskiej nawigowany przez telefon dotarł na miejsce. Strażnicy zdaje się pouczyli pijanego, żeby poszedł sobie gdzieś dalej…
Z tego co wiemy patrol zjawił się naprawdę szybko, co cieszy. Brawo za udaną akcję… Tylko co tam się działo dalej? Czy młodzian został jedynie pouczony i tak jak wynika z relacji biwakował sobie dalej (mogą śmierdzieć, mogą i rzygać bezkarnie?).Warto dodać, że na ławce obok młoda parka jak gdyby nigdy nic spijała sobie piwko.
Pijany bandyta w parku Moniuszki
W parku im. Moniuszki (przy cerkwi) podchmielony mężczyzna z dużym psem napadł w środę na członków grupy cyrkowej, którzy prowadzili tam zajęcia dla dzieci. Chuligan szczuł psem i próbował pobić cyrkowców. Wezwani na miejsce zdarzenia strażnicy miejscy ujęli napastnika. Gdy trafił on do komisariatu policji przy al. Kościuszki, dyżurujący tam policjant chciał… zwolnić bandziora.
– Mówił, że się nic nie stało. Zatelefonowałem więc do urzędu marszałkowskiego i redakcji „Expressu Ilustrowanego”. Policjant zmienił wówczas zdanie i mężczyzna, który nas napadł, został zatrzymany – mówi szef grupy cyrkowej noszący pseudonim artystyczny Kudłaty.
– Ja chodziłem na szczudłach, koledzy żonglowali i popisywali się umiejętnościami akrobatycznymi. Wtedy zaatakował mnie krótko obcięty, mężczyzna z wytatuowanym na barkach stopniem majora i tzw. łezkami pod oczami. „Czego się gapisz!” – krzyczał. Później poszczuł mnie psem – opowiada Kamil, inny członek grupy.
(..)
Po jakimś czasie w parku pojawiła się straż miejska i policja.
Strażnicy poinformowali członków grupy cyrkowej, że ujęty mężczyzna to dobrze znany im recydywista, który w więzieniu spędził wiele lat. W ubiegłym roku miał w okolicach parku im. Moniuszki napadać na kierowców samochodów.
Pozostała część artykułu:
Napadł na cyrkowców – bandzior zakłócił pokaz w parku im. Moniuszki – Łódź – Naszemiasto.pl
















