Pijane dzieci. Sprzedawca wszystko zrobi dla zysku.
Łódź – sprzedała alkohol nieletnim.
Policjanci z V Komisariatu ujawnili sklep, w którym właścicielka sprzedawała piwo 13-latkom.
1 września około godz. 12.00 na ul. Emilii Plater funkcjonariusze w ramach akcji „Bezpieczna droga do szkoły” od rana obserwowali okolicę placówki handlowej. Około godz.12.00 pojawili się tam czterej chłopcy. Dwóch z nich weszło do środka, po chwili wyszli z pełną reklamówką. Wszyscy czterej zostali wylegitymowani.
Okazało się, że w torbie był pięć puszek piwa. Chłopcy przyznali, że bez żadnych problemów kupili alkohol w obserwowanym sklepie. Wskazali również właścicielkę sklepu, która sprzedała im piwo. Oświadczyli, że podczas zakupów kobieta proponowała im schłodzone piwo prosto z lodówki. Właścicielce sklepu 47-letniej mieszkance Łodzi grozi wysoka grzywna.
Nieletni w stanie upojenia alkoholowego
1 września, o godz.12.45 patrol Straży Miejskiej podjął interwencję wobec osoby nieletniej, która przebywała w rejonie Parku Staromiejskiego będąc w stanie upojenia alkoholowego.
Do nieletniego funkcjonariusze wezwali karetkę Pogotowia Ratunkowego a następnie drogą telefoniczną skontaktowali się z matką szesnastolatka, której po przebadaniu przez lekarza przekazano syna pod opiekę.
Pijani rowerzyści. Kiedy kontrole “poogródkowe?
W piątek przed godz. 17 pijany 31-latek wjechał na rowerze na skrzyżowanie ul. Piotrkowskiej i ul. Tymienieckiego wprost pod koła jadącego matiza.
Kierująca samochodem młoda kobieta, próbując uniknąć zderzenia, wjechała w słup. Chwilę po wypadku rozpętała się awantura z pijanym rowerzystą w roli głównej.
Gdy przyjechało pogotowie i przy pomocy świadków wypadku lekarka z sanitariuszem podnosili potrąconego, mężczyzna twierdził, że to nie on… jechał rowerem.
- To jakaś absurdalna sytuacja. Nie dość, że jest pijany, to jeszcze wypiera się tego, że spowodował wypadek – mówiła na miejscu lekarka z pogotowia. – Jest mocno poobijany, ma wstrząśnienie mózgu, więc zabieramy go na chirurgię do najbliższego szpitala.
31-latek próbował wysiadać z karetki, nie chciał jechać do szpitala. Twierdził również, że to nie on leżał na asfalcie.
- Jak to nie on?! Sam go podnosiłem – mówi świadek wypadku
Pozostała część artykułu:
Awantura z pijanym rowerzystą na Piotrkowskiej – Łódź – Naszemiasto.pl
Leżaków sprząta drogówka. Bo inni nie mają czasu.
Rocznica Likwidacji Getta 2009
Ponieważ Straż Miejska zajęta jest pilnowaniem dykty, fontanny i gości z szerokiego świata – nie mają czasu realizować wezwań dotyczących tak pospolitych przypadków jak zakazy zatrzymywania, brudni żule, pijacy.
Ich obowiązki przejęła służba, która w normalnym dniu pojawia się po kilku godzinach od zgłoszenia kolizji czyli Wydział Ruchu Drogowego przy KMP Łódź.
Nie wiem kto i gdzie zgłosił śpiocha alkoholowego, ale ku mojemu zdziwieniu “obsługiwała” go łódzka drogówka. Dzień cudów.
![]()
![]()
Straż miejska przeciw pudlarzom – pijana kobieta nie była w stanie zebrać towaru z ulicy
Wczoraj po raz pierwszy odebrano towar handlarce i przewieziono go pudłowozem straży miejskiej do magazynu. Nietrzeźwej kobiecie, która paczki z drobnym sprzętem agd. ustawiła na chodniku przy al. Wyszyńskiego, nie udało się spakować w „przepisowy” kwadrans.
(…)
Przechodnie nie szczędzili krytyki pod adresem strażników. Pudlarka natomiast najpierw była zła, później mówiła, że to “olewa”, aż w końcu się popłakała. – Mam rentę chorobową, z której połowę zabiera mi komornik. Tu sobie dorabiam na życie – łkała paląc papierosa za papierosem. – Szef jest w Warszawie, przecież nie przyjedzie tutaj w 15 minut.
Pozostała część artykułu:
http://egazeta.express.lodz.pl
Uliczni handlarze za kołnierz nie wylewają…Łódź i alkohol – Pan sprzedawca. A pani pudlarka… kolejna rencistka biedna, która nie ma na życie, za to na alkohol i “papierosy za papierosem” ma. Dziwne?
Korespondencja
Aktualizacja: 2009.08.25Przekazaliśmy Straży Miejskiej zgłoszenie od naszych Czytelniczki i Czytelnika. Miejsca zgłoszone przewijają się na naszych stronach poza tym Czytelnicy twierdzą, że zgłaszane są zarówno telefonicznie jak i listownie, ale przez lata nic się nie zmienia na lepsze w tych miejscach, Straży nie widać a problem rośnie jak sterty butelek.
| Temat | Adresat | Data | Odpowiedzi | Pisma kolejne |
| Miejsca zagrożone patologiami zw. z alkoholem | Pan Komendant Paweł Lipski Komenda Straży Miejskiej |
2009.07.23 | 2009.08.25 |
Wólczańska 6 -Teatr lalek, miejsce dawnej Synagogi
Na miejscu dawnej synagogi na Wólczańskiej 6 pijacy urządzili sobie miejsce stałych imprez. Ani policja ani straż miejska się tym nie interesuje.
Codzienne picie, burdy, ryki i załatwianie potrzeb fizjologicznych w okolicznych bramach i krzakach. Jeden menel zrobił sobie legowisko na placu przed teatrem lalek Arlekin i koczuje tam już od miesięcy. Dresiarze piją razem z nimi i dewastują wszystko w okolicy. Wszędzie leżą śmieci , puste puszki i butelki.
To centrum miasta do którego przyjeżdżają delegacje żydów w celu zobaczenia miejsca po dawnej synagodze – i co widzą? Robią zdjęcia które pokazują na świecie.
Centrum Łodzi opanowują pijaki.
(…) Trolle, żule to w młodzieżowym slangu określenie brudnych i cuchnących osób, zwykle bezdomnych, które całymi dniami snują się po mieście, popijając przeróżne alkoholowe wynalazki. Ostatnio upodobali sobie rejon pasażu Rubinsteina, skutecznie odstraszając spacerowiczów i matki z dziećmi.
– Centrum miasta, reprezentacyjna ulica Łodzi i tak żenujący widok – oburza się Grażyna Wilk, babcia 4-latka, z którym bawiła się w pobliskim ogródku jordanowskim.
A tuż przy placu zabaw (od strony al. Kościuszki) kloszard w najlepsze chrapie na ławce. Cuchnie tak, że przechodnie omijają go szerokim łukiem.
(…)
Niestety takie obrazki niemal codziennie można zaobserwować w pobliżu pasażu Rubinsteina. Są dni, że na kilkanaście ustawionych tam ławek ponad połowę zajmują lumpy. Jedni mniej nietrzeźwi, inni bardziej.
– Jeśli ktoś jest pijany, możemy go odwieźć do Miejskiego Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień – mówi Radosław Kluska z łódzkiej straży miejskiej. – Jeśli jednak tylko siedzi, nikogo nie zaczepia, nie jest wulgarny – mamy związane ręce.
Strażnicy doskonale znają twarze niektórych trolli. Co kilka dni zbierają ich z ulicy, przystanków, ławek. Odwożą ich do MOPiT-u, skąd ci po kilkunastu godzinach wychodzą, znów piją, trafiają na ławkę i kółko się zamyka.
Pozostała część artykułu:
Pasaż trolli – w centrum Łodzi bezdomni piją i śpią na ławkach… – Łódź
Pijani poza kolejnością do szpitala? Nie zawsze!

Ginekolog dyżurujący w piątek w nocy w szpitalu im. Kopernika odmówił zbadania brutalnie zgwałconej 20-letniej łodzianki. Tłumaczył, że dziewczyna została zgwałcona… zbyt daleko od szpitala.
Łodzianka wracała z parku przy ul. Konstantynowskiej, około 6 km od szpitala im. Kopernika. Szli z nią dwaj mężczyźni. Nagle obaj siłą wciągnęli ją w krzaki, gdzie brutalnie zgwałcili. Mężczyźni uciekli. 20-letnia Małgosia zatrzymała przejeżdżający samochód. Kierowca zaalarmował policję.
- Radiowóz przyjechał natychmiast. Została wezwana także karetka pogotowia, która po konsultacji z dyspozytorem zawiozła kobietę do szpitala im. Kopernika. Tam lekarz dyżurny stwierdził, że nie zachodzi potrzeba hospitalizacji, a w kwestii specjalistycznych badań skierował dziewczynę do szpitala im. Madurowicza, powołując się na rejonizację – opowiada Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
- Pokrzywdzona była nietrzeźwa, miała ponad dwa promile alkoholu w organizmie.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, lekarz nie zbadał dziewczyny właśnie dlatego, że była pod wpływem alkoholu.
Dyrekcja szpitala potwierdza, że lekarz nie przeprowadził badania sądowo-lekarskiego, czyli tzw. obdukcji.
- Policja ani inna instytucja nie wystawiła zlecenia, że potrzebne są oględziny sądowo-lekarskie – mówi Dariusz Timler, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. M. Kopernika. – Poza tym nasz szpital wcale nie znajdował się najbliżej ul. Konstantynowskiej, skąd przewieziono kobietę. Stamtąd najbliżej jest do szpitala Madurowicza.
W szpitalu im. Madurowicza dziewczyna trafiła na dyżur ginekologa Wojciecha Zawalskiego, który dokładnie ją zbadał.
- To skandal, że są lekarze, którzy zwracają uwagę na to, czy pacjentka jest trzeźwa albo czysta. Każdej trzeba pomóc i potraktować godnie – podkreśla Wojciech Zawalski.
– Badanie trwało półtorej godziny. Zabezpieczyłem ślady gwałtu dla policji. Na prośbę pacjentki przepisałem jej także tabletkę wczesnoporonną.
Dr Zawalski nie rozumie zachowania kolegi po fachu dyżurującego w szpitalu im. Kopernika, który odmówił wykonania obdukcji pacjentce. – Nigdy wcześniej nie słyszałem o takim przypadku – mówi Wojciech Zawalski. – Jestem natomiast pod wrażeniem postawy policjanta, który przywiózł poszkodowaną do naszego szpitala. Chciał za wszelką cenę pomóc dziewczynie. Próbował nawet ustalić, gdzie jest najbliższa apteka, żeby kupić przepisany lek.
Pozostała część artykułu:
Zgwałconej kobiety nie zbadali w Koperniku, bo była spoza rejonu – Łódź
Oburzające? Czyżby? Kto miał okazję czekać na wszelkie specjalistyczne badania ten wie, że kolejka może w najlepszym razie trwać kilka miesięcy. A bywa, że i dłużej.
Podobnie z resztą z przyjęciem do szpitala. I nie mówimy tu o jakiś błahych przypadkach, ale często o przypadkach, w których od szybkości postawienia diagnozy na podstawie badań może zależeć naprawdę wiele. Czasem życie, czasem “tylko” zahamowanie rozwoju kalectwa.
A tymczasem jeśli z ulicy zostanie zgarnięty jakiś pijak, czy pijaczka okazuje się, że badania są robione od ręki! Tak tak! I tak samo ma się sprawa z przyjęciem do szpitala! Czekasz pół roku? A po co! Kiedy Cię w końcu przyjmą okaże się, że już pierwszego wieczora przywiozą pijaczka, będzie łóżko, opieka. Ot tak! Bez czekania! W Polsce opłaca się być pijakiem!
Opinię każdy może wyrobić sobie sam na ten temat. Oby tylko nie musiał swojego oburzenia zweryfikować, kiedy ktoś bliski będzie musiał czekać na badania i szpital….






